Jak się bowiem dowiadujemy, chociaż sezon sprzedaży świątecznej jeszcze się nie zakończył, to PlayStation 5 już bije rekordy sprzedaży w Stanach Zjednoczonych. Co prawda Nintendo wprowadziło w listopadzie na rynek więcej konsol Switch, które cieszą się w USA niesłabnącą popularnością, to jeśli chodzi o zarobione dolary i tak przegrywa z next-genem Sony, który wykręcił taki wynik w niecałe 2 tygodnie. Jak łatwo się domyślić, Japończycy wygrali również z bezpośrednim konkurentem, czyli Xbox Series X/S, bo tak naprawdę mamy do czynienia z najlepszym miesiącem premierowym w całej historii konsol (chociaż ten jeszcze się nie skończył!), więc poprzedni rekordzista, czyli Playstation 4, spada na drugie miejsce.

Listopad jest rekordowy w USA również pod względem dolarów wydanych przez klientów na sprzęt do grania, bo mówimy o wyniku 1,4 mld USD, czyli 58% wzroście względem analogicznego okresu ubiegłego roku. Wygląda więc na to, że choć ten rok jest bardzo dziwny pod wieloma względami, to branża gamingowa w ogóle nie ma powodów do narzekania, no chyba że na braki magazynowe. Bo nie tylko konsole nowej generacji są towarem deficytowym i podobnie wygląda sytuacja w przypadku kart graficznych - gracze muszą obejść się smakiem albo przepłacać kilka razy na towar od spekulantów, którzy wykupili sprzęt i odsprzedają go po zawyżonych cenach. 

A jeśli jesteście ciekawi, w co gracze najchętniej grali w ubiegłym miesiącu, to pierwsza piątka wygląda następująco: Call of Duty: Black Ops: Cold War, Assassin's Creed Valhalla, Spider-Man: Miles Morales, Madden NFL 21 i NBA 2021. Zdobywca pierwszego miejsca jest przy okazji najlepiej sprzedającą się grą tego roku i co warto podkreślić, dzieje się tak od… 13 lat - każdy CoD w tym czasie był najlepiej sprzedającą się grą miesiąca, w którym debiutował. I choć dane te dotyczą rynku amerykańskiego, to śmiało można zakładać, że sytuacja wygląda podobnie również w Europie i pozostaje tylko pytanie, czy to stały efekt, czy może chwilowy trend covidowy.