Kiedy już złożymy sobie życzenia i wymienimy wszystkie uprzejmości, po raz pięćdziesiąty tłumacząc cioci Krysi, dlaczego nie mamy jeszcze dzieci, a także napełnimy brzuszki wszystkimi pysznościami, przyjdzie czas na chwilę relaksu. A że pandemia i pogoda za oknem nie sprzyjają przebywaniu na zewnątrz, choć oczywiście polecamy spacer po kolacji wigilijnej czy świątecznym obiedzie, szczególnie że siłownie co najmniej do połowy stycznia będą zamknięte, to seans filmowy wydaje się idealną propozycją. A jak Gwiazdka, to oczywiście produkcje ze świętami w tle i choć większość z nich oglądaliśmy już wiele razy, to chyba nigdy się nam nie znudzą - mogą się zestarzeć, ale i tak wywołują uśmiech na naszej twarzy, przywołują wspomnienia i zdecydowanie poprawiają humor. Na naszej liście są filmy animowane, romantyczne opowieści, a nawet horror… znacie je wszystkie?

Kevin sam w domu (1990)

 

Zaczynamy od absolutnego klasyka, który zna chyba każdy i nie wyobrażamy sobie, by kiedykolwiek usłyszeć: Kevin sam w domu? Nie znam… To po prostu niemożliwe, bo przygody rezolutnego kilkulatka to międzynarodowy hit, który od 1990 roku uprzyjemnia nam Boże Narodzenie. Wystarczy tylko wspomnieć, że kiedy jednego roku Polsat postanowił, że nie wyemituje filmu w okresie świątecznym, użytkownicy byli tak zawiedzeni, że powstała specjalna petycja dp stacji z prośbą o zmianę zdania! Zdaniem wielu osób święta bez Kevina, to jak święta bez choinki, czyli po prostu nie istnieją! I nie da się ukryć, że coś w tym jest, nawet jeśli tylko zerkamy w TV podgryzając karpia :) I tylko z obowiązku przypomnimy, że w filmie śledzimy losy 8-letniego Kevina, który na skutek rodzinnego zamieszania zostaje sam w domu, zamiast dotrzeć z rodziną do Francji. Co więcej, musi mierzyć się z czymś więcej niż tylko samodzielność, bo jego dom wzięła sobie za cel dwójka włamywaczy...

Kevin sam w Nowym Jorku (1992)

 

 Więcej Kevina? No jasne i chyba nic nie świadczy lepiej o popularności i sukcesie produkcji Kevin sam w domu niż fakt, że dosłownie 2 lata później dostaliśmy jej kontynuację. I choć wydaje się, że ten sam pomysł nie może chwycić po raz drugi, to jest zupełnie inaczej! Co więcej, wszystko zaczyna się bardzo podobnie, bo rodzina znowu zaspała i musi się spieszyć na samolot - tym razem bohater nie zostaje jednak sam we własnym domu, ale podczas zamieszania na lotnisku wsiada do złego samolotu i zamiast na Florydę z rodziną leci sam do Nowego Jorku. Jak łatwo się domyślić, tym razem będzie jeszcze trudniej, bo bohatera trafia na nieznany grunt, ale dla Kevina nie ma rzeczy niemożliwych. A że złodzieje wsadzeni do więzienia po akcji z poprzedniej części akurat wyszli na wolność i przypadkiem udali się do Nowego Jorku, to drogi bohaterów ponownie się skrzyżują. Mówiąc krótko, patent znowu zadziałał, widzowie byli zachwyceni, a aktorzy stali się tak rozpoznawalni, że części z nich nigdy nie udało się wydostać z tej “kevinowej” szufladki.

Miasteczko Halloween (1993)

 

A może co roku narzekacie, że Halloween trwa tylko jeden wieczór? W takim razie Miasteczko Halloween będzie idealnym wyborem, bo to połączenie dyniowego święta i Gwiazdki, a do tego w wyjątkowym mrocznym klimacie Tima Burtona. To klasyk, który w ogóle się nie starzeje i jego magia porywa kolejne pokolenia, a my nie potrafimy odmówić sobie przyjemności, by co jakiś czas do niego wrócić. A jeśli jeszcze go nie widzieliście, to wyjaśniamy, że w filmie przenosimy się do bajkowego Miasteczka Halloween, w którym liczy się tylko hucznie obchodzona noc dyni i upiorów. Kiedy więc pewnego razu Dyniowy Król trafia na magiczne drzwi prowadzące do świata, w którym obchodzi się Gwiazdkę, w jego głowie rodzi się szalony pomysł, by porwać świętego mikołaja i zorganizować Boże Narodzenie w swoim miasteczku. Czy to może się udać, a może ktoś powstrzyma Jacka Skellingtona i uratuje święta?

Grinch: Świąt nie będzie (2000)

 

Dzieci piszą listy do świętego mikołaja, robimy listy upominków, ubieramy choinkę, słuchamy okolicznościowych piosenek i jesteśmy dla siebie milsi niż zazwyczaj - czy można nie lubić atmosfery Bożego Narodzenia? Okazuje się, że tak - wystarczy tylko popatrzeć na mieszkającego w ciemnej jaskini Grincha, który wręcz nie znosi Gwiazdki i zrobi wszystko, żeby popsuć świąteczny nastrój również wszystkim mieszkańcom pobliskiego Ktosiowa. Pewnego roku wpada na pomysł, że porwie świętego mikołaja i ukradnie święta (czyżby naoglądał się Miasteczka Halloween?), ale w swoim genialnym planie nie przewidział, że pewna mała dziewczynka będzie miała na ten temat zupełnie inne zdanie. Mała Cindy Lou chcę na własną rękę rozprawić się z Grinchem i jest gotowa zrobić wszystko, aby...  pokochał święta. Jak łatwo się domyślić, zakończenie tej historii może być tylko jedno, ale nie zmienia to faktu, że film ogląda się świetnie. Szczególnie starszą wersję z 2000 roku, w której w tytułowego Grincha wciela się Jim Carrey, bo niestety świeższa netflixowa animacja nie ma już tego czegoś. 

To właśnie miłość (2003)

 

Tak, wiemy… komedie romantyczne są dla kobiet, ale nie da się ukryć, że czasem można zrobić przyjemność swojej piękniejszej połówce, szczególnie w święta :) A jak już się poświęcać, to niech przynajmniej film będzie niezły, a To właśnie miłość na szczęście daje radę. Poznajemy w nim dziesięć różnych historii o miłości, które mają wspólny motyw - losy bohaterów splatają się właśnie w wigilię Bożego Narodzenia i niosą ze sobą konsekwencje, na które nie wszyscy byli gotowi. Na zachętę dodamy tylko, że reżyserem tego świątecznego hitu jest scenarzysta, który odpowiada za sukces takich filmów, jak Notting Hill i Cztery wesela i pogrzeb. 

Opowieść wigilijna (2009)

 

Czyżby Jim Carrey był prawdziwym specjalistą od świątecznych produkcji? Na to wygląda, bo po Grinchu przyszła pora na Opowieść wigilijną, w której wciela się w znanego na całym świecie skąpca. Znanego głównie za sprawą książki Charlesa Dickensa, bo choć ta powstała w XIX wieku i właśnie wtedy toczy się jej akcja, to do dziś jest bardzo aktualna i chętnie czytana w okolicy Bożego Narodzenia. Historia doczekała się już wielu filmowych adaptacji, ale nam najbliższa jest właśnie ta najnowsza z 2009 roku, która doczekała się przepięknej oprawy audio-wizualnej, dzięki czemu jest jeszcze bardziej magiczna. Sama opowieść pozostała jednak bez zmian, czyli stary skąpiec Ebenezer Scrooge zwyczajowo spędza Boże Narodzenie w swoim sklepie, skupiając się na tym, co dla niego najważniejsze, czyli liczeniu pieniędzy. Niespodziewanie odwiedza go jednak duch byłego wspólnika, Marleya, który ostrzega go przed konsekwencjami takiego zachowania i zapowiada przybycie trzech kolejnych duchów, które mają pomóc bohaterowi zrozumieć, co jest w życiu naprawdę ważne. Czy to możliwe, że stary skąpiec nagle zmieni swoje nawyki? 

Krampus. Duch Świąt (2015)

 

A kiedy już dzieciaki pójdą spać, można spróbować filmów świątecznych z dreszczykiem, jak choćby Krampus. Duch Świąt, bo przecież nie wszyscy muszą lubić komedie romantyczne i filmy obyczajowe. Wygodna kanapa, lampka wina i ciepły koc (potrzebny oczywiście do zasłaniania oczu podczas nieprzyjemnych scen!) to warunki wręcz idealne na horror, szczególnie z Bożym Narodzeniem w tle. Gwiazdka bohaterów tej produkcji nie będzie jednak tak przyjemna, bo zamiast świętować, będą musieli zmierzyć się ze Złym Duchem Świąt, czyli Krampusem, który przybędzie z zaświatów, by w świąteczny czas ukarać niegodziwych. A wszystko zaczyna się, kiedy dwunastoletni Max stara się przeżyć święta, które nie wyglądają w jego dysfunkcyjnym domu tak jak w filmach i reklamach, przez co zupełnie traci wiarę w Gwiazdkę. Niestety to najgorsze, co można zrobić, bo właśnie w ten sposób przywołuje się Krampusa, który przybywa wymierzyć karę i zamienia każdy świąteczny symbol w pułapkę. Mikołaj, pluszowe misie i świąteczne aniołki przemienią się w monstra, które rodzina będzie w stanie pokonać tylko jeśli się zjednoczy. 

Klaus (2019)

 

To najnowsza i jednocześnie jedna z… najlepszych pozycji w naszym zestawieniu, bo ubiegłoroczny film Netflixa jest po prostu przepiękną opowieścią bożonarodzeniową. Poznajemy w niej Jespera, najgorszego studenta w historii akademii listonoszy, który za karę zostaje przeniesiony na mroźną wyspę za północnym kołem podbiegunowym. Jest to bardzo dziwne miejsce, gdzie skłóceni mieszkańcy rzadko ze sobą rozmawiają, nie wspominając już o pisaniu listów. Bohater nie widzi dla siebie przyszłości w tym miejscu i jest bliski rezygnacji, kiedy poznaje Klausa - tajemniczego stolarza, który mieszka samotnie w chatce pełnej własnej roboty zabawek. Samolubny listonosz i samotny twórca zabawek nawiązują niezwykłą przyjaźń, dając skłóconym wcześniej mieszkańcom radość i wprowadzając nowe pełne magii zwyczaje, jak wieszanie skarpet na kominku. Nie da się ukryć, że dawno nie było tak dobrej produkcji animowanej i tak dobrej produkcji świątecznej, która daje do myślenia, wywołuje śmiech i wzrusza do łez. Oby więcej takich perełek!