Jednym z nich jest amerykański producent samochodów elektrycznych, a mianowicie Tesla, który zanotował wprawdzie spadki w niektórych sektorach, ale w innych mógł liczyć na zaskakująco dobre wyniki, co w efekcie pozwoliło zamknąć 2020 rok z bardzo dobrym rezultatem. A mowa o produkcji i dostarczaniu do klientów pół miliona samochodów, co jest jeszcze bardziej imponujące, jeśli weźmiemy pod uwagę, że producent miał po drodze sporo różnych problemów.

Widać je zresztą w wynikach kwartalnych, które mocno się od siebie różnią - w pierwszym kwartale Tesla wyprodukowała 102 672 samochodów i dostarczyła 88 400, a w drugim wyprodukowała 82 272 auta i dostarczyła 90 650, co oznacza odpowiednio 20% spadek i 3% wzrost. Trzeci kwartał to zaś wzrost do odpowiednio 145 036 i 139 300 samochodów, a w czwartym trend wzrostowy został utrzymany, bo firma wyprodukowała 179 757 samochodów i dostarczyła 180 570.

W efekcie mamy więc 509 737 wyprodukowanych samochodów i 499 550 dostarczonych, choć sama firma podkreśla, że są to bardzo zapobiegawcze liczby, które obejmują tylko modele z ukończoną dokumentacją, więc w rzeczywistości wyniki Tesli są jeszcze lepsze.

Co ciekawe, jeśli koncern utrzyma dotychczasowe tempo wzrostu, to w 2021 roku wynik 1 mln sprzedanych aut jest jak najbardziej realny. Należy jednak zaznaczyć, że użytkownicy w czasie pandemii nieco zmienili swoje sympatie i zamiast droższych Model S i Model X, zdecydowanie częściej sięgali po Model 3 i Model Y… 10 razy częściej. Niemniej, przyszłość rysuje się dla Tesli w różowych barwach, szczególnie jeśli dołożymy do tego prace nad Cybertruckiem, elektryczną ciężarówką SEMI, nową generacją Roadstera i start produkcji w Shanghai Gigafactory. Radości z tego sukcesu nie kryje sam Elon Musk, który oficjalnie pochwalił się wynikami Tesli na Twitterze: - Tak dumny z tego kamienia milowego! Na początku Tesli myślałem optymistycznie, że mamy dosłownie 10% szans na przetrwanie.