Jeśli bowiem Netflix dotrzyma słowa, to co tydzień do ogromnej już teraz biblioteki usługi trafiać będzie co najmniej jeden film. Podczas ogłoszenia tej nowej inicjatywy przedstawiciele firmy zdradzili także, że nadchodzące produkcje mają w swojej obsadzie największe hollywoodzkie gwiazdy, jak Leonardo DiCaprio, Sandra Bullock, Dwayne “The Rock” Johnson, Idris Elba, Meryl Streep, Zendaya, Jennifer Lawrence, Ryan Reynolds, Jennifer Garner, Gal Gadot, Dave Bautista, Naomi Watts czy Jake Gyllenhaal.

Oznacza to, że filmy oryginalne Netflixa jeszcze bardziej zagrożą pozycji ogromnych wytwórni i z pewnością będą walczyć o kolejne nagrody, a jest ich na ten moment zaplanowanych aż 70 (pełna lista na stronie Netflixa). Czy jest to sposób na zrekompensowanie ostatniego wzrostu cen? Być może, bo choć w naszym kraju cena na ten rok nie uległa zmianie i aktualnie nie ma żadnych informacji w tym temacie, to mieszkańcy Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych i kilku innych miejsc musieli się pogodzić z podwyżką. Jak dużą?

W USA przy najpopularniejszym pakiecie wynosi 1 USD, a przy tej z 4K i HDR dwa razy więcej, czyli 2 USD. Czy będzie to miało jakiś wpływ na liczbę użytkowników platformy? Nie wydaje się, bo jej usługi wciąż wydają się uczciwie wycenione, szczególnie że większość z nas nie może iść teraz do kina, a miesięczna subskrypcja to równowartość mniej więcej 2 biletów. Z czasem przekonamy się jednak, czy tak właśnie będzie i przypominamy, że z ostatnich informacji podanych przez Netflixa wynika, że na koniec września 2020 z serwisu korzystało na całym świecie ponad 195 mln użytkowników.