Destructive Creations to nazwa, którą kojarzy pewnie duża część czytających nasz tekst graczy i nic dziwnego, bo to nasze rodzime studio, mające na koncie kilka udanych premier, jak choćby mocno kontrowersyjne Hatred z 2015 roku czy wydane trzy lata później Ancestors Legacy. Jak się jednak okazuje tworzenie gier to był tylko początek, bo Destructive Creations ma apetyt na zdecydowanie więcej - najpierw zaangażowało się w wydawanie gier zewnętrznych studiów, a teraz wchodzi na rynek z własnym sprzętem, a konkretniej słuchawkami Bluetooth “od graczy PC, dla graczy PC” (choć własnymi to określenie nieco na wyrost, bo studio tylko użycza swojej nazwy i grafiki z Ancestors Legacy na pudełko, ale to częsta praktyka w branży).

Jeśli jednak słuchawki do pecetowego grania kojarzą Wam się ze zdecydowanie większymi konstrukcjami nausznymi/wokółusznymi z mikrofonem na pałąku, to w tym przypadku możecie się zdziwić, bo K-Buds to małe bezprzewodowe “pchełki”, z których korzystamy najczęściej w połączeniu ze smartfonem, np. w czasie treningu (czyli przy okazji możemy też zrealizować postanowienie noworoczne o odchudzaniu!). Na pierwszy rzut oka trudno więc wyobrazić sobie, że mogą oferować możliwości większych kuzynów, ale być może jesteśmy w błędzie, a może ich przeznaczenie jest w ogóle nieco inne - odpowiedź na te pytania przyniosą testy praktyczne, ale po kolei.

Destructive Creations K-BudsDestructive Creations K-Buds Daniel Górecki

Słuchawki przychodzą zapakowane w niewielkie typowe dla słuchawek Bluetooth pudełko, wewnątrz którego znajdziemy instrukcję obsługi (duży plus za język polski, choć miejscami połamany angielskim), skróconą instrukcję z komendami wydawanymi dotykowo, przewód do ładowania USB typu C, 4 pary tipsów w 2 rozmiarach (jedne założone na słuchawki), woreczek do przechowywania, etui ładujące oraz słuchawki. Słuchawki i etui wykonane są z matowego tworzywa sztucznego w czarnym kolorze, który jest chyba najbardziej uniwersalny, a do tego najdłużej wygląda dobrze - na co dzień korzystamy z białego zestawu innego producenta i niestety dobrze wiemy, jak szybko widać na nim zużycie.

Etui nie jest niestety zamykane magnetycznie i żeby je otworzyć musimy wcisnąć przycisk, co przy cenie ok. 300 PLN jest nieco niezrozumiałe. Poza tym wydaje się dobrej jakości, nie ma większych niedoróbek i nie różni się zbytnio od tego co oferuje konkurencja, czyli ma diodę informującą o ładowaniu i pełnym naładowaniu słuchawek, gniazdo USB-C i dobrze wywiązuje się ze swojego zadania. Jeśli zaś chodzi o słuchawki, to również są typowej wielkości (praktycznie identyczne jak np. wycenione bardzo podobnie Meizu POP 2), ale mamy do czynienia z konstrukcją o kształcie łezki, który nadaje całości charakteru, a przy okazji całkiem nieźle leży w uchu i trzyma się go nawet podczas wykonywania gwałtownych ruchów.

To zresztą właśnie ta ostatnia cecha bezprzewodowych dokanałowych słuchawek Bluetooth sprawia, że to bardzo częsty wybór do uprawiania sportu, bo nie tylko nie jesteśmy ograniczeni kablami, ale i możemy trenować bez obaw, że słuchawki spadną nam z głowy w najmniej odpowiednim momencie. Co więcej, słuchawka umieszczona w kanale słuchowym dobrze izoluje, pozwalając odciąć się od dźwięków otoczenia i skupić się na wykonywanych czynnościach. Nie da się ukryć, że mniej więcej tego samego oczekujemy od słuchawek do grania, czy zatem model Bluetooth ma szansę zawojować tę branżę? Sprawdźmy!

Test słuchawek Destructive Creations K-BudsTest słuchawek Destructive Creations K-Buds Daniel Górecki

Jak w przypadku wszystkich słuchawek Bluetooth zabawę zaczynamy od sparowania ich z naszym urządzeniem - zarówno w przypadku smartfona, jak i laptopa proces ten przebiega bez żadnych problemów, chociaż Windows 10 lubi płatać figle w zakresie tej łączności. Po wyjęciu jednej ze słuchawek z etui ładującego proces jest uruchamiany automatycznie i pozostaje nam tylko kliknąć nazwę słuchawek na liście wyświetlonych urządzeń. Później możemy też pobrać dedykowany PC equalizer, który pozwala każdemu na znalezienie odpowiedniego dla niego brzmienia. Niestety nie jest on zbyt intuicyjny i mógłby mieć zdecydowanie nowocześniejszą oprawę, ale na szczęście korzystanie z niego nie jest konieczne, bo Creative Destructions zapewnia, że przygotowało “specjalną krzywą dźwięku, aby uzyskać najlepsze wrażenia prosto po wyjęciu słuchawek z pudełka”.

Słuchawki Destructive Creations K-BudsSłuchawki Destructive Creations K-Buds Daniel Górecki

A jak wyszło w praktyce? Całkiem nieźle, chociaż należy od razu zaznaczyć, że nie są to słuchawki dla każdego. Szczególnie w kontekście słuchania muzyki, bo mamy do czynienia z bardzo agresywnym modelem, który wręcz atakuje nasze uszy zaraz po założeniu. Co więcej, chociaż konstrukcji nie brakuje basu, to na pierwszy plan zdecydowanie wysuwają się ostro brzmiące soprany, co przy ciężkich gitarowych brzmieniach często oznacza bardzo nieprzyjemne perkusyjne talerze i raczej wycofaną średnicę. W przypadku oglądania filmów czy grania nie jest to aż tak bardzo odczuwalne, więc możemy z przyjemnością oddawać się swoim ulubionym tytułom.

Wbudowany mikrofon w przypadku połączenia ze smartfonem umożliwia zaś prowadzenie rozmów telefonicznych, a przy PC granie w tytuły sieciowe, gdzie komunikacja z drużyną jest niezbędna. W obu przypadkach sprawdza się dobrze, obie strony słyszą się bez problemów i zakłóceń. Złego słowa nie można też powiedzieć o obsłudze słuchawek, która odbywa się przez uderzanie w prawą bądź lewą słuchawkę - możemy w ten sposób odebrać połączenie, odrzucić je, regulować głośność, przełączać piosenki, pauzować dźwięk czy przywołać asystenta cyfrowego. Panel sprawnie reaguje na dotyk i najczęściej dobrze odczytuje nasze intencje, więc nie musimy się frustrować, że przełącza nam piosenkę, kiedy próbujemy zwiększyć głośność.

Destructive Creations K-BudsDestructive Creations K-Buds Daniel Górecki

A jak z komfortem użytkowania? Podobnie jak w przypadku wszystkich innych dokanałowych słuchawek Bluetooth - część osób będzie bardzo cenić sobie ich wygodę, a inne nie są w stanie znieść ich obecności w uchu. My musimy uczciwie przyznać, że jesteśmy gdzieś pośrodku i o ile trening na siłowni, odcinek serialu czy nie za długa partia w ulubionę grę z K-Buds jak najbardziej wchodzą w grę, tak już wielogodzinne sesje zdecydowanie nie. Słuchawki po dłuższym czasie najzwyczajniej w świecie zaczynają nam przeszkadzać, powodując uczucie na granicy bólu i dyskomfortu - jak jednak już podkreślaliśmy, to zawsze są bardzo subiektywne odczucia i w naszym przypadku dzieje się tak przy wszystkich takich konstrukcjach (z małymi wyjątkami, jak np. Galaxy Buds od Samsunga).

Podsumowując, sam pomysł na słuchawki gamingowe Bluetooth z pewnością przypadnie do gustu wielu graczom, szczególnie tym grających na urządzeniach mobilnych, bo idealnie wpisuje się w koncepcję grania na smartfonie. K-Buds mają też szansę powalczyć o graczy PC, ale raczej tych decydujących się na granie na laptopach, np. często podróżujących i zabierających swoje hobby ze sobą, a możliwość ograniczenia zabieranych urządzeń jest na wagę złota. Trudno sobie jednak wyobrazić, żeby gracze korzystający z komputerów stacjonarnych wybierali słuchawki Bluetooth, nawet mające wiele zalet, jeśli mogą sięgnąć po zdecydowanie wygodniejsze konstrukcje nauszne/wokółuszne, które przy długich sesjach są nieocenione. No chyba, że bardzo zależy im na izolacji, bo nie bez przyczyny na turniejach gamingowych w uszach profesjonalnych zawodników coraz częściej można zauważyć właśnie malutkie słuchawki Bluetooth. Poza tym, to rozwiązanie zdecydowanie bardziej uniwersalne, z którego można korzystać zarówno w domu, jak i bez problemu zabrać na zewnątrz.