Heather Hinam, kanadyjska przyrodniczka, artystka i fotografka z chłodnego Winnipeg w Kanadzie, wyszła na trzaskający mróz, aby przeprowadzić ten cudowny eksperyment dla swoich odbiorców na Twitterze.

Zimne, pogodne dni z bardzo małą ilością wiatru są świetne do zamrażania baniek mydlanych - zauważyła w swoim tweecie po tym, jak prawdopodobnie wróciła do środka. Dzisiejszego ranka przy temperaturze -28 ° C wyszłam na podwórko z dobrym aparatem, płynem do bąbelków i statywem. Oto zamarznięty moment zen na twoje popołudnie.

Jak widać na poniższym filmie, Hinam używa przezroczystej słomki zanurzonej w roztworze mydła i cukru, aby wydmuchać bańkę na pokrytą śniegiem powierzchnię. Podczas gdy bańka lekko się porusza, maleńkie kawałki lodu zaczynają dekorować mydlaną powierzchnię. Te oszronione plamy rozszerzają się i rosną, tworząc lśniące mikro-kontynenty kryształków lodu, które zbiegają się, tworząc spektakularną śnieżną kulę lśniącą w porannym słońcu.

 

Jak osiągnąć taki efekt? Właściwie to nie jest to żadna tajemna sztuka, ale efekt jest wprost niesamowity.

Zjawisko znane jako „efekt kuli śnieżnej” powoduje, że setki drobnych kryształków lodu dryfują po powierzchni bańki. Kiedy bańki pojawiają się w mroźnym środowisku i opadają na zimną powierzchnię, spód zamarza jako pierwszy. Ten zimny front rozszerza się, wypychając uwięzione w środku ciepło w kierunku otoczki bańki.

Teraz musicie poczekać na silny mróz, żeby wypróbować tę sztuczkę samodzielnie. A poniżej znajdziecie przepis na specjalny płyn na bańki:

100 ml ciepłej wody,

17 ml płynu do naczyń,

17 ml syropu kukurydzianego lub innego słodzika na bazie glukozy (ważna jest tutaj lepkość),

1 łyżka cukru.

Mieszaj, aż cukier się rozpuści i gotowe. Potrzebny jest jeszcze mroźny i bezwietrzny dzień.