Rocznica powstania Taksówkarza jest okazją do przypomnienia kilku mało znanych faktów. Paul Schrader, pisząc scenariusz o Travisie Bickle’u, niezrównoważonym weteranie z Wietnamu, miał przed oczami Jeffa Bridgesa. Z kolei Martin Scorsese zaproponował rolę Dustinowi Hoffmanowi. ten jednak odrzucił propozycję, nazywając reżysera wariatem. 

Twórcy Taksówkarza mieli więcej problemów z zachęcaniem ludzi do współpracy przy tym filmie. Pierwotnie zaproszenie do napisania muzyki, odrzucił Bernard Herrmann. Podobno powiedział Scorsese, że nie pisuje muzyki samochodowej. W sumie mógł sobie wówczas na to pozwolić, gdyż miał na koncie ścieżki dźwiękowe do najznakomitszych filmów Alfreda Hitchcocka. Ostatecznie jednak się zgodził i okazało się, że była to ostatnia muzyka filmowa jaką stworzył, gdyż wkrótce po tym zmarł.

Ostatecznie, reżyser Martin Scorsese, zwrócił się do Roberta De Niro. Ten propozycję przyjął i postanowił się do roli solidnie przygotować. Przez długi czas jeździł 15 godzin dziennie jako kierowca nowojorskiej taksówki. Miał już wtedy na koncie Oscara za drugą część Ojca Chrzestnego. Co ciekawe, w trakcie przygotowań do roli, rozpoznał go jedynie jeden pasażer, który zmartwił się, że niedolą aktora i podobno wykrzyknął: “Na Boga, naprawdę tak trudno dostać pracę w filmie?!”.