Jak poinformowała firma Kela, zajmująca się cyberbezpieczeństwem, aukcja została zamknięta. Hakerom udało się sprzedać kod źródłowy Red Engine, a także wiele gier CD Projekt Red, anonimowej stronie trzeciej.

Nie wiemy, ile była warta transakcja, ale hakerzy podobno zażądali od CDP 7 milionów dolarów (jednak licytacja rozpoczęła się od 1 miliona dolarów), więc zakładamy, że otrzymali co najmniej tyle.

Z umową wiązał się jednak warunek: w ramach transakcji hakerzy nie mogą odsprzedawać danych innym stronom.

Nie jest jasne, czy hakerzy będą przestrzegać tych warunków ani jakie byłyby konsekwencje złamania ich słowa.

Tak czy inaczej, to zła wiadomość dla CD Projekt Red. Zakładając, że nie byli zaangażowani w zakup danych, bo jak zapowiadali nie mają zamiaru negocjować, ich tajemnice handlowe są w rękach nieznanej osoby lub grupy.

Co by nie mówić, ich programiści wylewali krew, pot i łzy, żeby stworzyć wykradzione gry. Ujawnienie całej tej pracy może być katastrofalną stratą.