Wydawałoby się, że sukces murowany, bo film jest rzeczywiście genialny, ale jednak zakończył się skandalem i totalną klapą przedsięwzięcia. Reklama została zdjęta z emisji we wszystkich mediach, a Springsteenowi grozi proces sądowy. 

Reklama została nakręcona w geograficznym środku Ameryki, w miejscowości Lebanon w Kansas w sąsiedztwie kaplicy stojącej w geograficznym centrum tzw. lower 48. Umiejscowienie akcji w centrum nie jest przypadkowe. Film odwołuje się do rzeczy ważnych dla całego narodu, wartości uniwersalnych, konieczności zjednoczenia się i spraw społecznych. 

Dwuminutowy spot zrealizowano perfekcyjnie. Udało się poruszyć ważne sprawy, bez zbędnego patosu. Przy okazji odwołując się do tradycji, a więc główną rolę zagrał tutaj Jeep CJ z 1980 roku oraz kultowy rockman, który wyśpiewał niegdyś Born in the U.S.A.". W tle miga również Willys z 1965 roku.

Reklama poszła w telewizji w najlepszym czasie reklamowym, jaki można sobie wymarzyć w USA, czyli w trakcie finałów Super Bowl. I wtedy zaczęła się lawina problemów. Widzowie od razu zauważyli, że pominięto część stanu Michigan. Znajduje się tam Auburn Hills, w którym zlokalizowana była pierwsza siedziba Jeepa. 

O ile można to uznać za wpadkę, to informacji która nadeszła później, nie dało się już ograć w ten sposób i w zasadzie była ostatecznym ciosem dla kampanii reklamowej Jeepa.

Okazało się, że pod koniec ubiegłego roku, policja zatrzymała Bruce'a Springsteena gdy prowadził samochód w stanie nietrzeźwości. W USA jest to przestępstwem, a więc mimo, że piosenkarz współpracował z funkcjonariuszami i zachowywał się kulturalnie, czeka go proces. 

Jeep uznał, że wizerunek marki może w ten sposób zbyt mocno ucierpieć i wycofał reklamę z mediów. Jednak cokolwiek działo się w tle, film ciągle zasługuje, żeby go zobaczyć bo jest naprawdę wspaniały.