To byłoby jednak zbytnie uproszczenie, bo Metallica wielokrotnie mówiła już, że jej poglądy w tej sprawie uległy zmianie, a do tego ukarani zostali raczej użytkownicy niż sam zespół, ale do sedna… Na zakończonym właśni BlizzConie, czyli dorocznym święcie fanów gier Blizzarda, który przyniósł choćby zapowiedzi odświeżonego Diablo II oraz nowy materiał z Diablo IV, była też inna atrakcja, a mianowicie występ na żywo legendarnego zespołu. To już zresztą nie pierwszy raz, bo Metallica była obecna również na wydaniu z 2014 roku, ale to właśnie ten nowy show przejdzie do historii.

Dlaczego? Ano dlatego, że za sprawą nadgorliwości algorytmów Twitcha, gdzie użytkownicy mogli oglądać imprezę, część z nich zamiast kultowego For Whom The Bell Tolls usłyszała… ciszę albo jakieś dziwne folkowe klimaty. Pierwsza opcja to wybór streamerów na żywo komentujących wydarzenia, którzy bali się pozwów, co zupełnie zrozumiałe, a druga kanału Twitch Gaming, który najpewniej miał prawa do transmisji imprezy, ale i tak wybrał “głupiutką muzykę w stylu Zeldy”, jak dobrze podsumował tę sytuację AV Club.

A może prawda wykupione przez Blizzard dla własnych kanałów transmitujących wydarzenia nie mogły zostać rozszerzone na ten kanał Twitcha? Może, tyle że serwis mógł po prostu wyłączyć dźwięk, a wybrał opcję podmiany na dziwną muzyczkę, co nie da się ukryć jest dużo zabawniejsze, a do tego z pewnością przejdzie do historii. Szczególnie w kontekście tego, o czym wspominaliśmy na wstępie, że to właśnie Metallica po części sama jest sobie winna, bo jej słynna walka z Napsterem doprowadziła do sytuacji, jaką mamy dziś. Co prawda nikt nie wini wykonawców za to, że chcą zarabiać na swojej pracy, ale regulacje DMCA (amerykański odpowiednik praw autorskich) prowadzą dziś często do absurdu.