Pewnego dnia Kidd spotyka na swojej drodze zagubioną dziesięcioletnią Johannę (Helena Zengel). Dziewczynka została przed laty przygarnięta i wychowana przez plemię Kiowów, które odebrało ją niemieckim rodzicom. Główny bohater postanawia doprowadzić ją do pierwszego bezpiecznego miejsca. Szybko okazuje się jednak, że nikt nie potrzebuje dziecka wyrwanego ze świata Indian. Kidd rusza więc wraz z Johanną w długą podróż, aby dotrzeć do jej biologicznych krewnych. 

Podczas tej drogi tworzy się między nimi więź, która sprawi, że oboje przejdą wewnętrzną przemianę. Kapitan będzie zmuszony poradzić sobie z traumą tego, czego doświadczył na froncie. Johanna z kolei będzie musiała nauczyć się zaufania do innych osób, zrozumienia nowego świata i odnalezienia w nim swojego własnego miejsca.

Tak pokrótce można byłoby nakreślić główny wątek fabularny Nowin ze świata. Reżyser Paul Greengrass stworzył prostą historię, klasyczny film drogi. Zrobił to jednak w najlepszy możliwy sposób. Historia Kidda i Johanny wciąga, wzrusza, trzyma w napięciu i skłania do refleksji. Rewelacyjnie został przedstawiony Dziki Zachód – bo „Nowiny ze świata” to w zasadzie western. Kraj po wojnie secesyjnej jest podzielony. 

Przegrani wciąż nie chcą pogodzić się z porażką. W każdym zakątku tworzą się grupy chcące wprowadzać swoje krwawe rządy. Prawo być może istnieje, ale w praktyce to silniejsi rządzą słabszymi. Szlaki pełne są szajek wyjętych spod prawa, a gdzieś w tle tego wszystkiego trwa wielka tułaczka Indian. Ci ostatni przypominają już zjawy, które zamieszkiwały dawniej ziemię, którą odebrał im biały człowiek. 

Droga, którą przemierzają główni bohaterowie, jest pełna niebezpieczeństw i przygód. Warto wspomnieć w tym miejscu o rewelacyjnych zdjęciach – mamy tu surowe i malownicze pustkowia Dzikiego Zachodu, ale też brudne, zbudowane naprędce miasta, w których od rana do nocy pracują ludzie tworzący nowy kraj. 

W takim anturażu umiejscawia się zwykle fabuły pełne dynamiki. Greengrass pozwolił sobie jednak na nieśpieszne budowanie narracji, co uważam za wybór najlepszy z możliwych.

Historia toczy się tutaj dość powoli. Wszystko ma swoje tempo i nie ma niepotrzebnego „strzelania do widza” kolejnymi zwrotami akcji. Dzięki temu nie zatraca się w filmie to, co jest w nim najważniejsze – relacja pomiędzy dwiema osobami.

Te dwie kreacje to zaś najwyższa aktorska półka. Toma Hanksa przedstawiać nikomu raczej nie trzeba. W Nowinach ze świata gra na swoim poziomie, czyli po prostu doskonale. Fakt, jego postać nie należy może do najbardziej skomplikowanych. Kidd jest w gruncie rzeczy westernowym rycerzem na białym koniu. Nie jest to jednak bohater nudny. Postać kapitana blednie jednak nieco przy Johannie. Tak, rola młodziutkiej Heleny Zangel to majstersztyk. Dziewczyna zachwyca od pierwszej minuty. Doskonale potrafi zagrać zagubienie dziecka wyrwanego ze świata Indian i wrzuconego w chaos brutalnego Dzikiego Zachodu. 

Nowiny ze świata nie są arcydziełem. To jednak bardzo dobry film, który ogląda się z dużą przyjemnością. Świetny w każdej warstwie – fabularnej, scenograficznej i aktorskiej. Pozycja obowiązkowa dla każdego miłośnika kina.