Produkowane obecnie urządzenia elektroniczne oraz AGD są niskiej jakości, a ich żywotność jest programowana na kilka lat. W powiązaniu z wysokimi kosztami naprawy oraz niedostępnością części zamiennych dochodzi do sytuacji, kiedy zepsuty sprzęt wyrzucamy na śmietnik i zastępujemy go nowym.

W rezultacie producenci mają zapewniony regularny zbyt swoich produktów na wysokim poziomie, a hałdy śmieci rosną, zatruwając środowisko naturalne. Uregulowania, które chce wprowadzić Unia Europejska, mają zmienić ten stan.

Latem 2021 roku ma wejść w życie przepis, narzucający producentom wydłużenie żywotności sprzętu do minimum 10 lat oraz zmniejszenie ich zapotrzebowania na energię elektryczną. Z wstępnych szacunków wynika, że zmniejszy to drastycznie ilość elektrośmieci, jakie generują wszystkie państwa w UE.

Okazuje się, że wielu ludzi chciałoby móc naprawiać posiadany w domach sprzęt. Z przeprowadzonych badań wynika, że aż 79% mieszkańców naszego kontynentu jest za tym, żeby sprzęt można było naprawiać, a przez to użytkować dużo dłużej.

Przepisy przygotowywane przez władze Unii Europejskiej są bardzo proste i zawierają się w trzech punktach. Są to sprawy oczywiste, ale blokowane dotychczas przez producentów. Jest bardzo duża szansa, że wszystko zmieni się jeszcze w tym roku

Trzy podstawowe zasady, które zmuszeni będą wdrożyć producenci sprzętu elektronicznego oraz AGD.

1. Każdy produkt musi zawierać w opakowaniu lub innym łatwo dostępnym miejscu szczegółowy opis budowy, rysunek techniczny i spis podzespołów.
2. Producenci muszą projektować urządzenia w sposób umożliwiający ich ewentualną naprawę poprzez ogólnodostępne na rynku narzędzia.
3. Zwiększona trwałość do 10 lat i obowiązek produkcji w tym czasie części zapasowych.