Bitcoin ciągle w gazie i choć wartość tej kryptowaluty jest bardzo dynamiczna i zmienia się dosłownie z godziny na godzinę, to dziś mamy do odnotowania kolejny kamień milowy.

Jak się bowiem okazuje, nie musieliśmy czekać długo na przekroczenie progu 60 tysięcy dolarów - co prawda na ten moment jest to już nieaktualne, bo obecny kurs wynosi 56 595 USD, ale tylko czekać, kiedy znowu odbije. Szczególnie że podobnie wyglądało to w ubiegłym miesiącu, kiedy po spadku o kilkanaście tysięcy dolarów, szybko zaobserwowaliśmy wzrost i dojście do obecnego poziomu.

Mówiąc krótko, wiele wskazuje na to, że prognozy branżowych specjalistów sprzed lat się nie spełnią i Bitcoin zostanie z nami na dłużej. Co prawda nie można wprost powiedzieć, że się po prostu pomylili, bo w pewnym momencie wartość tej kryptowaluty była uzależniona od spekulacji, ale obecnie jest już zupełnie inaczej.

Wzrosty wynikają bowiem ze wsparcia Bitcoina ze strony coraz większej liczby uznanych koncernów i jeśli Tesla, PayPal (ten umożliwił amerykańskim użytkownikom kupowanie, przechowywanie i sprzedaż czterech kryptowalut, w tym właśnie Bitcoina), Mastercard czy Twitter w niego wierzą i inwestują ogromne pieniądze, to nie wydaje się, by sytuacja miała się zmienić w najbliższym czasie. No chyba, że na… lepsze, bo trudno powiedzieć, kiedy Bitcoin się zatrzyma!

Ale czy faktycznie jest to gwarancja, że wartość Bitcoina nie spadnie w pewnym momencie do tego stopnia, że będziemy świadkiem wielu upadłości? Takiej pewności nie mamy i jak w przypadku każdej innej kryptowaluty warto zachować ostrożność, szczególnie teraz, kiedy zakup jednego Bitcoina może się dla wielu osób wiązać z inwestycją całego zgromadzonego przez lata majątku.

Miejsce na ryzyko było w czasach, kiedy Bitcoina można było sobie samodzielnie wykopać albo kupić za bezcen - jeśli wtedy miało się trochę szczęścia, a następnie odwagę, by przeczekać kolejne wzrosty i upadki kryptowaluty, to teraz można się cieszyć ogromnym majątkiem.