Dom aukcyjny Christie's sprzedał właśnie cyfrowe dzieło sztuki Mike’a Winkelmanna za bagatela 69 mln dolarów, co sprawia, że jego autor z miejsca ląduje na podium trzech najlepiej wycenianych żyjących artystów. W tym momencie wielu z Was zastanawia się pewnie, czemu nabywca zdecydował się na zakup za taką kwotę, skoro w tym przypadku zdecydowanie łatwiej o kopię niż przy klasycznych obrazach - wystarczy przecież kliknąć kopiuj/wklej, więc nie ma mowy o autentyczności i jednym tylko oryginale.

Otóż, jesteście w błędzie, a wszystko za sprawą tokena NFT - to niezmienialny plik cyfrowy, który zapewnia oryginalność poprzez możliwość nadania unikalnego kodu identyfikującego, a co za tym idzie również właściciela. I choć dzieło takie wciąż może krążyć po sieci, gdzie miliony będą je oglądać, kopiować czy pobierać, to ma ono określoną wartość i tożsamość.

To zupełnie jak z kopiami klasycznych obrazów, po całym świecie krążą reprodukcje Słoneczników van Gogha, ale oryginał jest tylko jeden (a w tym przypadku raczej kilka, bo to cała seria obrazów malarza).

Dzieło Everydays: The First 5000 Days doczekało się więc tokena NFT specjalnie dla Christie’s, gdzie zostało wystawione na aukcję i osiągnęło rekordową cenę 69 346 250 dolarów. Co warto zaznaczyć, sama historia tego cyfrowego obrazu jest bardzo ciekawa, bo tak naprawdę chodzi o kolaż złożony z wielu mniejszych dzieł, które autor przez 13 i pół roku udostępniał w sieci, jedno po drugim.

Taka “kampania reklamowa” zwróciła uwagę wielu entuzjastów, szczególnie że Mike Winkelmann jest uznanym artystą graficznym, którego konto instagramowe śledzi 1,9 mln użytkowników. Co więcej, współpracował już z takimi markami, jak Nike czy Louis Vuitton, więc z pewnością wypracował sobie markę.

Niemniej 69 mln dolarów to tak ogromne pieniądze, że mało kto mógł sobie pozwolić na ich wydanie, ale jedno jest pewne - musiał być fanem artysty! Pytanie tylko, czy była to wyjątkowa jednorazowa akcja, czy może to dopiero początek wielkiej ofensywy cyfrowej sztuki i w przyszłości takie kwoty przestaną nas dziwić? Czas pokaże.