I tak właśnie było, bo wystarczyła wizyta w kilku okolicznych Biedronkach niedługo po ich otwarciu, żeby się o tym przekonać - w wielu sklepach testy rozeszły się jeszcze przed 8:00 rano, później dosłownie w nielicznych można było dostać pojedyncze egzemplarze (co warto od razu podkreślić, każdy klient mógł jednorazowo nabyć maksymalnie 3 sztuki). Nam udało się kupić ostatnią sztukę w jednym ze sklepów, dlatego możemy dokładnie opisać Wam, o jakim teście mowa, kto powinien go wykonać i czy faktycznie warto wydawać na ten cel 50 PLN.

Zrobiliśmy test na przeciwciała SARS-CoV-2 z Biedronki. Warto?

Na samym początku warto zaznaczyć, że test z Biedronki nie służy do potwierdzania aktywnej infekcji Covid-19, więc jeśli taki miałby być cel zakupu, to zdecydowanie się do tego nie nadaje. Produkt PRIMACOVID szwajcarskiej firmy Prima Lab to test serologiczny, czyli wykrywający obecność we krwi przeciwciał wytwarzanych przez organizm w odpowiedzi na infekcję, w tym SARS-CoV-2. Testy tego typy wykrywają więc tylko odpowiedź immunologiczną organizmu, a nie samego wirusa - przekładając to z polskiego na nasze, nie mogą służyć do potwierdzania bądź wykluczenia zakażenia.

- Testy te nie są rozstrzygające dla rozpoznania aktualnie toczącego się zakażenia, ponieważ brak przeciwciał nie wyklucza możliwości wczesnego etapu zakażenia pomimo negatywnego wyniku w badaniu serologicznym - podkreśla producent w instrukcji.

Wykonuje się je w zupełnie innym celu, głównie do określenia, czy wcześniej mieliśmy kontakt z wirusem. Jeśli więc chcemy się przekonać, czy przechodziliśmy chorobę bezobjawowo albo mamy za sobą poważniejszą infekcję, której objawy mogły wskazywać na zakażenie koronawirusem SARS-CoV-2, ale nie mieliśmy wykonanych testów w tym kierunku, to taki test jak ten z Biedronki może podpowiedzieć, czy był to Covid-19. Możemy tym samym zaspokoić ciekawość i nieco uspokoić głowę, choć należy tu pamiętać, że wciąż trwają badania nad efektem ochronnym takich przeciwciał i zależności między ich skutecznością i poziomem (poziom wyższy im cięższy przebieg choroby).

W naszym przypadku zachodziły wszystkie wskazane czynniki, czyli mieliśmy kontakt z kilkoma osobami z potwierdzonym Covid-19, mamy za sobą nieprzyjemną infekcję, a do musieliśmy zaspokoić ciekawość (ach, to zboczenie zawodowe). Nie pozostało więc nic innego, jak tylko wstać rano i udać się do Biedronki, licząc na to, że uda nam się kupić test - jak już wiecie, misja zakończyła się sukcesem (duży plus za to, że testy były dostępne tylko przy kasach i można mieć pewność, że nikt przy nich nie grzebał) i mogliśmy przystąpić do badania. W tym miejscu warto jeszcze wspomnieć, że producent deklaruje, że w przypadku właściwego badania jego test ma 98% skuteczności.

Z tym ostatnim nie powinno być zaś żadnych problemów, bo do zestawu dołączona jest instrukcja, która opisuje całą procedurę krok po kroku, wspomagając się jeszcze rysunkami. Poza nią w pudełku znajdziemy:

Test na przeciwciała SARS-CoV-2 z BiedronkiTest na przeciwciała SARS-CoV-2 z Biedronki Magdalena Żołyńska

-       hermetycznie zamkniętą torebkę aluminiową zawierającą 1 kastetkę testową i torebkę ze środkiem osuszającym,

-       2 sterylne nakłuwacze do pobierania krwi (potrzebny jest 1, drugi jest na wszelki wypadek),

-       fiolkę z rozcieńczalnikiem wymaganym do badania,

-       plastikową torbę z pipetą do pobierania krwi,

-       gazik antyseptyczny do oczyszczenia skóry przed wykonaniem nakłucia.

Cała procedura trwa dosłownie chwilę, a zaczyna się od tego, że myjemy ręce ciepłą wodą z mydłem, co pozwala nie tylko zdezynfekować skórę, ale i rozszerzyć naczynia krwionośne, ułatwiając pobranie próbki krwi. Następnie szykujemy sobie kasetkę testową, pipetę i masujemy palec, który nakłuwamy za pomocą dołączonego nakłuwacza (producent proponuje bok palca serdecznego).

Zestaw gotowy do pobrania próbkiZestaw gotowy do pobrania próbki Magdalena Żołyńska

Trzymając dłoń w dół przykładamy do pokazującej się krwi pipetę i pobieramy krew do momentu aż osiągnie wskazany poziom, a później przenosimy ją na pole testowe. Teraz pozostaje tylko dodać do niej 2 krople dołączonego rozcieńczalnika i poczekać 10 minut na wynik - tym razem zamiast dwóch, czekamy jednak na 3 kreski :)

Pobraną próbkę krwi nanosimy na pole testowePobraną próbkę krwi nanosimy na pole testowe Magdalena Żołyńska

A mówiąc już całkiem poważnie, kasetka ma 3 pola testowe: kontrolne, przeciwciała IgG i przeciwciała IgM. Jeśli test wykryje w naszej krwi przeciwciała SARS-CoV-2, to w odpowiednich polach zobaczymy zabarwione linie (ich intensywność może być różna, wskazując na różny poziom przeciwciał), a jeśli nie, to pasek pojawi się tylko w polu kontrolnym - to potwierdzenie tego, że test został przeprowadzony prawidłowo. I tak właśnie było w naszym przypadku, bo pomimo naszych podejrzeń, test nie wykrył w naszej krwi przeciwciał SARS-CoV-2.

Możemy więc z dużym prawdopodobieństwem założyć, że nie chorowaliśmy na Covid-19 albo chorowaliśmy dość dawno temu, bo jak wiemy poziom przeciwciał spada z czasem i może być zbyt niski, żeby test go wykrył. Oczywiście jest też opcja, że właśnie chorujemy, ale przeciwciała nie zdążyły się jeszcze wykształcić, więc jeśli towarzyszą nam jakieś typowe dla Covid-19 objawy, to należy skontaktować się z lekarzem w celu wykonania testu pozwalającego faktycznie potwierdzić lub wykluczyć zakażenie. 

Odczyt wyniku testu na przeciwciała SARS-CoV-2 z BiedronkiOdczyt wyniku testu na przeciwciała SARS-CoV-2 z Biedronki Magdalena Żołyńska

Na koniec jeszcze mała uwaga, bo jak się okazało testy cieszą się taką popularnością, że zwróciły uwagę Ministerstwa Zdrowia. Rzecznik MZ apeluje, żeby dyskonty informowały klientów, jaki dokładnie test sprzedają i do czego on służy, aby uniknąć sytuacji, w której nieświadomi ludzie - również chorzy na Covid-19 - masowo ruszą do sklepów, aby kupić test, który “pokaże, czy mają koronawirusa”.

W związku z tym podkreślamy raz jeszcze - testy z Biedronki nie są w stanie zastąpić testów PCR, na które skierowanie wydaje lekarz, a ich zadaniem jest jedynie pokazać, czy w naszej krwi znajdują się przeciwciała SARS-CoV-2, które mogą świadczyć o przebytej infekcji.

Czy zatem warto je kupować? W celu zaspokojenia własnej ciekawości, tak, chociaż taka przyjemność trochę kosztuje.