Apple wywołało spore zamieszanie, gdy ogłosiło, że iPhone 12 będzie sprzedawany bez ładowarki. Powodem miała być troska o środowisko naturalne. Od początku wiadomo, że ten powód to raczej fantazja, ale dane nie kłamią — brak ładowarki nie odstraszył wiernych klientów Apple.

Apple twierdzi, że usunięcie ładowarki, znacząco wpływa na redukcję odpadów i emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Mniejsze i lżejsze pudełko, mniej plastikowych elementów… Analitycy doszli do wniosku, że Apple z pewnością odniesie większe korzyści niż środowisko naturalne.

W listopadzie ubiegłego roku Procon-SP ogłosił, że badają decyzję Apple o usunięciu ładowarki. Jednak w połowie dochodzenia Apple podobno przestał odpowiadać na prośby o informacje. Procon-SP nie był w stanie uzyskać jasnych odpowiedzi na kluczowe pytania, które miały na celu ustalenie, czy Apple przekazał konsumentom oszczędności i czy Apple rzeczywiście spowalnia produkcję ładowarek. Bez odpowiedzi agencja została zmuszona do wydania wyroku skazującego.

Część grzywny dotyczy również wprowadzających w błąd reklam, złej obsługi klienta i nieuczciwych warunków świadczenia usług. Procon-SP podaje jako przykład odmowę naprawy niektórych iPhone'ów 11 Pro uszkodzonych przez wodę po reklamowaniu ich jako wodoodpornych.

Apple ma możliwość zakwestionowania grzywny w sądzie. Gdyby to zrobili, mieliby duże szanse na wygraną. Inni producenci urządzeń również zaczęli rezygnować z ładowarek, a więc zarzuty mogą okazać się bezpodstawne.