Przed pandemią szacowano, że pomocy psychologicznej potrzebuje nawet 8 milionów dorosłych Polaków. Rok po wprowadzeniu pandemii ta liczba wciąż rośnie. Wpływa na to wysoki poziom lęku i niepewności związanej z obawami o zdrowie i stabilność finansową.

Do najczęstszych powodów, z którymi zgłaszali się pacjenci do gabinetu psychologa przed pandemią, można zaliczyć te związane z utrzymywaniem długotrwałych relacji, zaburzeniami poznawczymi, spadkami nastroju i depresją.

Psychoterapeuci zaobserwowali nowe zjawiska, związane z negatywnym wpływem pandemii na nasze życie. Według przeprowadzonego na przełomie stycznia i lutego badania Deloitte, aż 77% polskich respondentów niepokoi się o zdrowie swoich bliskich – to najwyższy wynik w Europie. Trzeba do tego dodać stres związany ze stabilnością zatrudnienia i spore kłopoty w relacjach. W sumie pojawia się gigantyczny problem społeczny. Nikogo nie powinien więc dziwić fakt, że poziom lęku wśród Polaków jest wysoki.

Każdy pacjent pojawiający się w gabinecie psychologa czy psychoterapeuty to oczywiście odrębna historia, ale same problemy, które ich tam kierują można podzielić na kilka kategorii.

1. Lęk przed utratą najbliższych – boimy się o najbliższych i siebie. Ważną rolę odgrywa obawa i niepewność w obliczu małej wiedzy o objawach i przebiegu samej choroby i leczenia. Do pozycji lękowych musimy dodać wspomniane już wyżej obawy związane z perspektywą utraty pracy i wszystkim, co z tym można powiązać.

2. Przemoc w rodzinie – problem dotyczy zarówno przemocy wobec dzieci, jak i osób dorosłych. Bez wątpienia wpływa na to brak możliwości rozładowania negatywnych emocji poza domem, a potęguje to przebywanie ze sobą bez większej przerwy na stosunkowo małej powierzchni (np. mieszkanie w bloku).

3. Trudności wychowawcze i problemy dzieci w nauce — tutaj powodem jest brak aktywności i niezbędnego do poprawnego rozwoju, regularnego kontaktu z rówieśnikami. Do tego brak form samorozwoju w postaci dodatkowych kursów, lekcji języka obcego i zajęć sportowych. Zauważalne jest także nasilenie zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych – np. nadmierne mycie rąk. Częstym problemem jest także obawa przed zarażeniem się COVID-19 lub zarażeniem kogoś.

Chociaż skala problemu martwi, to psychologowie dostrzegają też jeden pozytywny aspekt. O problemach psychologicznych społeczeństwa, zaczęto mówić dużo i otwarcie. Dzięki temu Polacy z pewnością chętniej szukają pomocy, gdyż nie mają obaw, że narażą się na wytykanie palcami i drwiny. Ważnym elementem jest też to, że również pracodawcy zdecydowanie więcej uwagi poświęcają stanowi psychicznemu swoich pracowników.

Źródło: Badanie przeprowadzone przez firmę Deloitte pt. Global State of the Consumer Tracker