Właśnie dowiadujemy się, że obsesja Amazonu w zakresie wydajności pracy weszła na zupełnie nowy poziom. Od dawna wiemy, że koncern popycha swoich pracowników na granicę wytrzymałości i zachęca ich do jeszcze cięższego wysiłku w imię międzynarodowego imperium e-commerce.

Najnowsza optymalizacja wydajności wymyka się chyba jednak spod kontroli, bo zakłada, że dostawcy muszą się zgodzić na nadzór monitoringu AI, inaczej mogą stracić swoją pracę.

Nowe studio AmazonaAmazon właśnie otworzył studio w Montrealu. Na jego czele weterani Rainbow Six Siege

Od lutego dostawcy Amazonu (zatrudnieni bezpośrednio w firmie albo poprzez partnerskie firmy dostawcze) pracują bowiem w towarzystwie monitoringu AI, mającego na celu śledzenie wszystkich aspektów ich jazdy. Kamery, wyprodukowane przez Netradyne, szukają nieprawidłowego hamowania, pokonywania zakrętów, zmęczenia, używania telefonu i innych. Kiedy Amazon wykryje jakieś nieprawidłowości w jeździe, wbudowany system alertów ostrzega kierowcę, że jego zachowanie zostało oznaczone.

Zwiastuny filmów i serialiSzybki cash, Ferry, Tlen i inne zwiastuny najnowszych filmów i seriali na Netflix i Amazon

Kamery mogą też wykonywać zdjęcia kierowcy w celach bezpieczeństwa albo weryfikacji tożsamości, a do tego… nie są dobrowolne. Jeśli ktoś ma więc problem z taką formą śledzenia wydajności, to pewnie będzie musiał zmienić pracę, bo Amazon wymaga od swoich dostawców podpisania umowy o nazwie "Vehicle Technology and Biometric Consent" oraz warunków dostarczania przesyłek.

Mówiąc krótko, nie podoba ci się, to znajdź sobie inną robotę - na ten moment sytuacja ma miejsce tylko w Stanach Zjednoczonych (albo jeszcze nie wyszła na jaw w innych krajach), gdzie pracuje armia 75 tysięcy dostawców.