Czasy są trudne dla wszystkich, nic więc dziwnego, że twórcy filmowi muszą zweryfikować swoje dotychczasowe podejście do premier kinowych i pomyśleć również o realniejszej alternatywie na wypadek, gdyby pandemia nie odpuściła tak szybko.

Pierwsze i naprawdę odważne kroki w tym kierunku podjęło już Warner Bros., które w ramach poszukiwania nowych dróg dotarcia do widzów podpisało w ubiegłym roku umowę z HBO Max. Na jej mocy filmy wytwórni jednocześnie trafiają do kin, które wciąż cierpią z powodu obostrzeń albo są wręcz zamknięte oraz na platformę HBO, gdzie przez jakiś czas są dostępne dla użytkowników w ramach abonamentu.

I mowa tu o wszystkich dużych hitach, jak Wonder Woman 1984 czy nadchodzące Godzilla vs. Kong, Mortal Kombat, The Conjuring: The Devil Made Me Do It, Space Jam: A New Legacy, The Suicide Squad, Dune, Matrix 4 i wiele innych.

Teraz zaś podobną drogą idzie Sony, choć koncern nie zdecydował się na aż tak odważne posunięcie i jego filmów nie obejrzymy w dniu premiery na swoim TV, ale niedługo później i tylko na Netflixie. Firmy podpisały bowiem umowę na wyłączność, która będzie obowiązywać od przyszłego roku, co oznacza, że jeśli pandemia nie pozwoli na wyprawę do kina, to jakiś czas później bez problemu nadrobimy zaległości w zaciszu własnego domu.

A o jakich produkcjach mówimy? Praktycznie samych potencjalnych hitach, czyli kolejnych odsłonach marek Spider-Man i Venom, zarówno animowanych, jak i live action (np. kolejna część Spider-Man: Into the Spider-Verse), Jumanji, Bad Boys, Morbius czy wyczekiwane szczególnie przez fanów gier wideo Uncharted, której jest ekranizacją popularnej gry przygodowej.

Co ciekawe, Spider-Man i Uncharted mają jeszcze jedną cechę wspólną, a mianowicie główne role gra w nich naprawdę utalentowana gwiazda młodego pokolenia, a mianowicie Tom Holland, który z roku na rok jest coraz lepszy. Już nie możemy się doczekać!