Mrówki kochają układy scalone, a że ostatnio jest z nimi duży problem, to postanowiły zabezpieczyć sobie partię :) A mówiąc już całkiem serio, pewien użytkownik reddita po powrocie z miesięcznych wakacji znalazł swój komputer w innym stanie niż się spodziewał.

Szybko okazało się bowiem, że w jego urządzeniu, szczególnie w okolicach wentylatora NZXT i karty graficznej Sapphire Nitro+, zamieszkuje kolonia mrówek. I choć był tym bardzo zdziwiony, to należy pamiętać, że mrówki, podobnie jak inne insekty, chętnie lgną do elektroniki, jak choćby samochodowe audio czy jak w tym przypadku drogie wypasione PC.

Część z Was zgodnie za podejściem "żyj i daj żyć" mogłaby pomyśleć, że skoro mrówki tak wybrały, to może pozwolić im zostać, ale należy pamiętać, że poza ugryzieniami jesteśmy w takiej sytuacji narażeni też na uszkodzenia sprzętu.

Szczególnie przy mrówkach tego typu, bo najpewniej chodzi o mrówki Rasberry'ego, zwane też szalonymi, które zalewają elementy urządzenia taką masą, że przerywają i tym samym skracają obwód, a do tego podgryzają kable w poszukiwaniu jedzenia. Mówiąc krótko, lepiej się ich pozbyć, chociaż jak przekonał się wspomniany użytkownik nie jest to wcale proste.

Mrówki nie reagowały na włączanie gier i benchmarków, co powodowało wzrost temperatury wewnątrz obudowy, ani na potraktowanie sprężonym powietrzem i naoliwienie części komputera, co miało im utrudnić przemieszczanie - za każdym razem wracały na ulubione miejsce.

Dlatego też mężczyzna zaczął szukać pomocy w sieci, gdzie pojawiło się kilka ciekawych wskazówek, z których jedna mówi o tym, że należy zdemontować komputer i zamknąć jego elementy w plastikowych woreczkach strunowych, żeby po prostu zabić mrówki. A jeśli to nie pomoże, pozostaje tylko profesjonalna eksterminacja… nic więc dziwnego, że te mrówki nazywa się szalonymi!