Podczas gdy Spotify nieco po cichu zdecydowało się podnieść ceny swojej usługi premium, HBO Max przygotowało dla swoich użytkowników obniżki, choć nie dla wszystkich i nie bez określonych warunków, ale jeśli ktoś liczy przede wszystkim na oszczędności w kieszeni, to powinien być zadowolony.

Od czerwca usługa zaoferuje bowiem niższy abonament w cenie 10 USD miesięcznie, dedykowany osobom, którym nie przeszkadzają… reklamy. Co jednak warto w tym miejscu podkreślić, nie należy tego traktować wybitnie jako ukłonu w stronę użytkowników, bo HBO Max to po prostu jeden z najdroższych streamingów filmowych na rynku.

Dla porównania, miesięczny dostęp do Netflixa można sobie zapewnić już od 9 USD, podczas gdy HBO Max ceni się na 15 USD. Co prawda ostatnio oferta platformy może i jest tego warta, bo wzbogaciły ją premiery filmów od Warner Bros. i to już w dniu ich kinowej premiery, ale w przypadku nowej tańszej wersji abonamentu nie będzie takiej możliwości.

Niemniej, nie wszyscy mają potrzebę oglądania produkcji filmowych zaraz po premierze i w takiej sytuacji mogą skusić się na korzystniejszą cenowo opcję (szczególnie jeśli opłacają kilka usług abonamentowych i liczy się każdy dolar).

Jak dokładnie będzie ona działać? Podczas ostatnich dni inwestorskich CEO WarnerMedia, Jason Kilar, nieco rozjaśnił sytuację, tłumacząc, że “główna różnica między wersjami serwisu sprowadzać będzie się do premier kinowych”. Płacąc za droższy pakiet zyskujemy dostęp do premier kinowych Warner Bros, a że w tym roku wszystkie filmy wytwórni debiutują w taki właśnie sposób, to oferta jest kusząca.

Co może okazać się tu kluczowe, produkcje własne HBO w tańszym abonamencie również nie będą zawierały reklam, przez co opcja z reklamami nie wydaje się już taka zła. Niemniej, minie jeszcze trochę czasu, zanim problem ten będzie dotyczył nas, bo premiera usługi HBO Max w naszym kraju zaplanowana została niestety dopiero na przyszły rok.