Jakiś czas temu dowiedzieliśmy się, że New York Police Department wypożyczyło robota Spot, który miał wspomóc działania funkcjonariuszy na ulicach miasta. Leasing miał obowiązywać do sierpnia, ale jak się dowiadujemy umowa opiewająca na 94 tysiące dolarów właśnie została zerwana i robo-pies wróci do Boston Dynamics zdecydowanie wcześniej. Dlaczego? Głównie ze względu na falę krytyki, jaka wylała się na nowojorską policję ze strony mieszkańców i polityków.

O co dokładnie chodzi? Robot, który doczekał się przydomka Digidog, od października pojawiał się na wielu miejscach przestępstw i praktycznie od samego początku policja była za to krytykowana. Zarzucono jej m.in. naruszanie prywatności, a jak czytamy w wypowiedzi nowojorskiej policji dla The New York Times nie brakowało również opinii, że to “dystopijny przykład zbyt agresywnego zachowania policji”.

Nie da się ukryć, że z naszej perspektywy brzmi to jak duża przesada, ale z drugiej strony stosunki między obywatelami i policją są ostatnio w Stanach Zjednoczonych bardzo napięte, więc funkcjonariusze zapewne nie chcą eskalacji konfliktu.

Z oficjalnego komunikatu Johna Millera, zastępcy komisarza ds. wywiadu i antyterroryzmu, dowiadujemy się też przy okazji, że był jeszcze jeden powód, a mianowicie “Spot stał się celem osób, które niewłaściwe wykorzystywały go do podżegania sporów rasowych i inwigilacyjnych”.

Od razu pojawiły się też głosy osób zadowolonych z takiego stanu rzeczy, a jedną z nich jest Bill Neidhardt, rzecznik burmistrza Nowego Jorku, Billa de Blasio, który powiedział, że jest bardzo zadowolony z faktu, że Spot został zdjęty z ulic miasta, bo ta “maszyna jest przerażająca, alienująca i wysyłała złe przesłania do mieszkańców Nowego Jorku”.