Plany Nowego Jorku z miejsca stały się obiektem zainteresowania wielu osób, bo obecnie kryptowaluty przeżywają prawdziwy boom i konsekwencje takiej ustawy będą z pewnością bolesne. Z drugiej zaś strony wydobywanie kryptowalut na masową skalę musi mieć wpływ na środowisko i warto przekonać się, jak duży jest on w rzeczywistości.

W związku z tym w ustawie jest mowa o 3-letnim moratorium dla centrów wydobycia kryptowalut i przeprowadzeniu stosownych badań, które przyniosą odpowiedzi na najbardziej palące pytania.

Co jednak warto podkreślić, ustawa nie precyzuje dokładnie, czym są “centra wydobycia kryptowalut” - oczywiście, śmiało można zakładać, że kwalifikują się tu wszystkie komercyjne operacje, ale trudno powiedzieć, czy osoby indywidualne okazjonalnie wydobywające kryptowaluty też mają się czego obawiać.

Przekonamy się pewnie już wkrótce, niemniej nowojorczycy i tak mają jeszcze trochę czasu, żeby się przygotować do tej zmiany, a nawet przenieść swoją “działalność” gdzie indziej, bo nawet jeśli ustawa przejdzie, to do wprowadzenia jej w życie jeszcze kawałek drogi.

Najpierw przez 120 dni będzie obiektem publicznych komentarzy, a New York State Department of Environmental Conservation musi przeprowadzić co najmniej jeden publiczny odczyt w każdym regionie Nowego Jorku. Później wszystko będzie już w rękach naukowców, którzy będą mieli za zadanie odpowiedzieć na pytanie o to, czy kopanie kryptowalut nie będzie stało na przeszkodzie w osiągnięciu założonych przez stan poziomów emisji gazów cieplarnianych i to właśnie od tej opinii zależeć będzie przyszłość lokalnych kopaczy.

I chociaż na pierwszy rzut oka trudno tu dopatrzeć się bezpośredniego związku, to jeśli weźmiemy pod uwagę, ile osób para się obecnie wydobyciem, zużywając do tego mnóstwo prądu i przyczyniając do produkcji większej ilości sprzętu komputerowego, wszyscy możemy się mocno zdziwić.