Według niepublikowanych raportów rządowych, informatorzy pracujący dla FBI, tylko podczas pierwszych dwóch lat urzędowania prezydenta Trumpa, popełnili ponad 9600 przestępstw pod nadzorem Biura.

Raporty ujawnione przez Gizmodo, wyszczególniają liczbę przestępstw popełnionych przez osoby nazywane w FBI „poufnymi źródłami ludzkimi”. W raporcie wskazano działania, które byłyby nielegalne, gdyby nie zostały popełnione za pełną wiedzą Biura i na potrzeby federalnego śledztwa.

Nikogo nie dziwi, że czasami do złapania przestępcy potrzebny jest inny przestępca. Korzystanie z informatorów nie ogranicza się do FBI, ani też nie jest ono jedyną agencją federalną pozwalającą przestępcom pozostać poza prawem w celu łapania innych przestępców. Podobno najgorszą reputacją cieszą się informatorzy DEA. Jednak tysiące przestępstw popełnianych każdego roku w imię prawa i na zlecenie organów ścigania kpią z tych instytucji.

Pierwsze dwa lata rządów Trumpa były właściwie nieco lepsze niż poprzednie sześć lat pod rządami Obamy. W tamtych latach liczba popełnianych rocznie przestępstw wahała się od 5200 do prawie 6000. Jednak niewielki spadek aktywności przestępczej tak naprawdę nie oznacza nowego trendu. Poza tym może być tak, że FBI uszczelniła dostęp do liczb i na razie nie wiadomo jak zmieniała się skala wykorzystywania przestępców do łapania ich kolegów po fachu, w zamian za przymykanie oczu na ich występki.

I chociaż wielu ludziom może się wydawać, że przestępstwa dopuszczane przez FBI to drobiazgi, jak choćby kontrolowane zakupy, to niestety są w wielkim błędzie. Okazuje się, że FBI pozwala niektórym informatorom na angażowanie się w przestępstwa „poziomu I”, czyli takie, które „skutkują przemocą, znacznymi stratami finansowymi lub aktami korupcji ze strony wysokiej rangi urzędników publicznych”.

Do tego dochodzą liczne przestępstwa “poziomu II”, w których obrębie mieszczą się takie występki jak np. przemyt mniej niż 450 kilogramów kokainy lub 90 kilogramów heroiny.

Nie sposób ustalić, ile przestępstw z obu poziomów, zostało popełnionych z błogosławieństwem FBI. Raporty przekazane Gizmodo pokazują tylko łączną sumę obu poziomów. Bez względu na to, jaki jest podział między dwoma poziomami, wciąż jest to cała masa przestępstw zatwierdzonych przez rząd. I ten fakt jest przerażający.

Program informacyjny FBI nie podlega prawie żadnemu nadzorowi. Dzięki temu armia bezużytecznych informatorów pobiera bezpodstawne wynagrodzenia za niewykonaną pracę, a innym pozwala się angażować w wiele niezatwierdzonych działań przestępczych, podczas gdy nadal zachowują swój status płatnego informatora. Nawet kiedy informator całkowicie wymyka się spod zasięgu FBI, informacje o tym fakcie są ukrywane przez Biuro, żeby nie dopuścić do sytuacji, kiedy ktoś zakwestionuje ich wiarygodność, a tym samym podważony zostanie sens funkcjonowania i finansowania tych ludzi.

FBI demoralizuje też informatorów, dzieląc się z nimi pieniędzmi zarekwirowanymi u innych przestępców.

Podsumowując, można powiedzieć, że jest to federalny program egzekwowania prawa, który może spowodować poważne szkody uboczne, gdyż żeby pokazać społeczeństwu, że organy ścigania są sprawne, chroni się, finansuje i umożliwia działanie armii bandytów.

Źródło: Gizmodo