Występ Rafała Brzozowskiego w ogóle stał pod znakiem zapytania z powodu wykrycia w jego zespole Covid-19, ale ostatecznie reprezentant naszego kraju pojawił się na scenie, gdzie wykonał swój utwór The Ride.

Niestety, piosenka nie przypadła do gustu europejskiej publiczności i nasz reprezentant nie awansował do finału, gdzie zameldują się: Albania, Serbia, Bułgaria, Mołdawia, Portugalia, Islandia, San Marino, Szwajcaria, Grecja i Finlandia.

Na szczęście przynajmniej w kraju może liczyć na ciepłe przyjęcie (i kolejne zlecenia), bo show pogratulował mu sam prezes TVP, Jacek Kurski:

Z serca Ci dziękuję. Dałeś sobie radę z niesprawiedliwym hejtem. Z podziwem obserwowałem jak wspierają Cię znajomi z branży. Takiego wzajemnego wsparcia w świecie polskiego showbiznesu dawno nie było. To dobry znak - pisał.

Prezes wykorzystał też okazję, by przemycić trochę własnej polityki i poinformować wszystkich, ile osób obejrzało tegoroczny występ polskiego reprezentanta:

4 miliony widzów Telewizji Polskiej, którzy obejrzeli Twój energetyczny show, nie mogło się mylić. Dziękuję też całej Twojej ekipie z A. Egurrolą na czele. Do zobaczenia w Polsce już wkrótce na koncercie-hołdzie dla Krzysztofa Krawczyka w opolskim amfiteatrze. Bądźmy razem z TVP.

Do eurowizyjnego wyniku w końcu odniósł się także sam zainteresowany:

Kochani no. Nie wiem, co powiedzieć. Daliśmy z siebie po prostu wszystko, co się dało. Bawiliśmy się świetnie. To była największa przygoda mojego życia. Fantastyczna! Trzeba też umieć przegrywać, więc my naprawdę dziękujemy za tę przygodę, ja dziękuję wam za to wielkie wsparcie, które czułem. Bardzo serdecznie wszystkim dziękuję - powiedział na Instastory.

Mówiąc krótko, pomimo porażki mamy sukces i jak śpiewał sam Rafał… It doesn’t matter if I stumble and fall, I’ll make it through :)