Jak zauważył Chris Impey, profesor astronomii z Uniwersytetu Arizony, przez pierwsze pół wieku ery kosmicznej tylko rządy miały możliwości i pieniądze, żeby wysyłać satelity i ludzi na orbitę okołoziemską. Jednak czas monopolu już się skończył. Obecnie setki prywatnych firm kosmicznych jest zaangażowana w rozmaite projekty, które dają rocznie 300 miliardów dolarów przychodów.

Obecnie wszelka aktywność w kosmosie jest związana z Ziemią. Jednak profesor przewiduje, że za około 30 lat ludzie zaczną żyć w kosmosie - a niedługo potem urodzi się pierwsze dziecko poza Ziemią.

Wyraźnie widać zmianę warty w kosmosie. Przed laty podział był oczywisty i dominowały w nim dwa kraje - USA i ZSRR. Oba mają na koncie ogromne sukcesy, ale też borykają się obecnie z podobnymi problemami. Od czasów kosmicznego wyścigu budżet NASA skurczył się trzykrotnie, a Rosja nie jest już ani potęgą gospodarczą, ani mocarstwem z gigantycznym i kosztownym programem kosmicznym.

Nowym i bardzo sprawnym graczem w kosmosie stały się Chiny. Kraj ten bardzo późno dołączył do stawki kosmicznych graczy, ale z budżetem, który wydaje się nie mieć końca, błyskawicznie nadrobił zaległości i staje się liderem. Jeśli tylko utrzymają tempo, a wszystko wskazuje na to, że tak, to staną się potęgą kosmiczną. Wystarczy wymienić tylko najważniejsze aspekty ich planów: sondy na Księżycu i Marsie, baza na Księżycu oraz własna stacja kosmiczna, żeby przekonać się, że już niedługo zdominują przestrzeń kosmiczną.

Zdaniem profesora Chrisa Impeya, najbardziej ekscytujące postępy osiągają jednak prywatne firmy kosmiczne, które sprzedają przestrzeń turystyczną i rekreacyjną. Celem Elona Muska i jego SpaceX jest przewiezienie 100 osób naraz na Księżyc, Marsa i dalej. I chociaż jest bardzo ostrożny w prezentowaniu harmonogramu swych działań, to można sądzić, że zrobi to prędzej czy później. Sprawy mają się bardzo podobnie w przypadku Blue Origins, czyli firmy Jeffa Bezosa, który również celuje w kolonizację Układu Słonecznego. Takie wielkie plany mają oczywiście wielu krytyków i sceptycznie nastawionych obserwatorów, ale pamiętajmy, że są to dwaj najbogatsi ludzie na świecie.

Życie na Księżycu czy na Marsie?

Z racji odległości to Księżyc stanie się najprawdopodobniej pierwszym pozaziemskim domem ludzi. Już teraz Chiny współpracują z Rosją w celu zbudowania obiektu na biegunie południowym Księżyca w latach 2036–2045. NASA planuje osiedlać się stopniowo na Księżycu od 2024 roku i we współpracy ze SpaceX założyć tam stację, a następnie kolonię.

Mars będzie pewnie kolejnym krokiem. NASA jeszcze się nie określiła czasowo, ale za to Elon Musk lansuje wizję, że będzie mieć kolonię na Marsie do 2050 roku.

Dzieci w kosmosie

Profesor Impey nie ma wątpliwości, że nasza cywilizacja uwolni się od Ziemi dopiero wtedy, gdy w kosmosie zaczną się rodzić dzieci, dając napęd rozwojowi populacji. Pierwsi kolonizatorzy nie zdołają założyć pozaziemskich rodzin, ale ich kolejne pokolenia z pewnością tak.

Na razie mamy też niewielką wiedzę o biologii ciąży i zdrowia reprodukcyjnego w kosmosie lub w środowisku o niskiej grawitacji, takim jak Księżyc czy Mars. Nie wiemy więc, czy nie pojawią się jakieś nieoczekiwane przeszkody. Po drugie, kosmiczne bazy i kolonie muszą okrzepnąć i stać się czymś, co znamy z Ziemi. Miastami, w których będą warunki do założenia rodzin i wychowywania potomstwa. Naukowcy zakładają, że ten proces może zająć dziesięciolecia, a pierwsze dziecko urodzi się w kosmosie, ale nie w odległej kolonii.

Przykładem takiego działania może być holenderski startup SpaceLife Origin, który chce wysłać kobietę w zaawansowanej ciąży w przestrzeń kosmiczną, żeby mogła tam urodzić. Ich wizja wydaje się realna, ale napotykają ogromne przeszkody prawne, medyczne i etyczne.

12 kwietnia 2021 roku NASA ogłosiła, że rozważa zezwolenie programowi reality show na wysłanie cywila na Międzynarodową Stację Kosmiczną i filmowanie go przez 10 dni. Jest prawdopodobne, że pomysł ten mógłby zostać rozszerzony, a zamożna para rezerwuje długoterminowy pobyt na cały proces od poczęcia do narodzin na orbicie.

W tej chwili nie ma dowodów na to, że ktoś uprawiał seks w kosmosie, ale ponieważ na orbicie Ziemi przebywało około 600 osób - w tym jedna para NASA, która utrzymywała swoje małżeństwo w tajemnicy - to wszystko jest prawdopodobne.

Profesor Chris Impey przypuszcza, że około 2040 roku urodzi się wyjątkowa osoba i myśli o niej jak o pierwszym prawdziwym obywatelu galaktyki.