Właściciele samochodów Tesli w Norwegii skarżyli się na spore spadki zasięgu aut po aktualizacji oprogramowania w 2019 roku. Zauważyli również zmniejszenie szybkości ładowania. Wspomniany problem dotyczy modeli z lat 2013-2015.

Tesla próbuje się bronić, twierdząc, że celem była „ochrona baterii i wydłużenie jej żywotności". Zdaniem producenta samochodów elektrycznych dotyczy to tylko niewielkiego procenta pojazdów.

Sąd jednak wziął w obronę posiadaczy samochodów. Zwłaszcza że wielu z nich zgłaszało gwałtowne spadki pojemności akumulatorów, sięgające nawet 11 procent w porównaniu z oczekiwanymi normalnymi stopniowymi spadkami.

Kwestie te doprowadziły do procesów sądowych nie tylko w Norwegii, ale także w Danii, Stanach Zjednoczonych i innych krajach.

Tesla podobno nie odpowiedziała na pozew, więc wyrok został wydany zaocznie. W rezultacie 30 właścicieli stojących za pozwem otrzyma po 16 000 dolarów każdy, chyba że Tesla się odwoła.

Okazuje się, że to może być dopiero początek problemów Tesli w Skandynawii. Szacuje się, że w samej Norwegii jest ponad 10 000 nabywców modeli, których dotyczy problem.