Okazało się jednak, że King Bruce Lee stał się prawdziwym hitem, puszczano go w radiu, a z czasem doczekał się nawet nowych wersji. Teraz Franek wraca w duecie z Popkiem.

W sumie nie ma nic dziwnego w zainteresowaniu Popka tematyką utworu. W końcu opowiada on o mistrzu wschodnich sztuk walki, buszującym po dyskotekach. Jak wiadomo, znany polski raper ma też na koncie występy w walkach MMA.

Trudno sobie wyobrazić, żeby Andrzej Korzyński, czyli pomysłodawca żartu, choćby marzył o tym, że Franek Kimono przetrwa rozmaite zawieruchy i 40 lat po powstaniu piosenki będzie wciąż popularny.

Panowie Fronczewski i Popek już spotkali się na planie filmowym. Raper gościnnie wystąpił w serialu W rytmie serca, gdzie jedną z ról grał Piotr Fronczewski.