Trzeba pamiętać, że sam pomysł pójścia w usługi gastronomiczne w Tesli nie jest nowością, ale tym razem Elon Musk traktuje temat poważniej niż poprzednio. Wygląda na to, że każda nowa restauracja powstanie wraz ze stacją do ładowania samochodów. I w sumie ma to sens. Głodni kierowcy Tesli mogliby coś przegryźć podczas ładowania.

Oczywiście koncepcja nie jest zbyt odległa od stacji benzynowych oferujących sklepy ogólnospożywcze. Kto z nas nie poczuł nagłej, niewytłumaczalnej potrzeby na coś do przegryzienia lub kawę, zjeżdżając na tankowanie? Któż nie wjechał na stację benzynową, żeby załatwić jakieś osobiste sprawy cielesne i nie czuł się winny, że korzysta z udogodnień za darmo i nie uspokoił tego poczucia winy, wydając kilka złotych na paczkę chipsów?

W związku z tym nie ma chyba nic dziwnego w decyzji Tesli. Ładowanie i restauracja wydają się bardzo logicznym połączeniem.