Historii Daniela Larusso i jego nauczyciela, kultowego już mistrza Miyagi, nie muszę przypominać chyba nikomu. Chociaż film powstał w 1984 roku, to w Polsce święcił swoje triumfy początkiem lat 90, stając się jednym z wielu symboli tamtych czasów. 

Ostatnie dziesięciolecie XX wieku jest obecnie niezwykle popularnym punktem odniesień dla twórców filmów i seriali. Najbardziej jaskrawym przykładem jest chyba lubiany przez wszystkich Stranger Things. Cobra Kai gra na podobnych strunach sentymentu i o dziwo robi to w zaskakująco dobry sposób. 

Serial opowiada historię głównych bohaterów Karate Kid wiele lat po wydarzeniach znanych z kultowego filmu. Danielowi udaje się odnieść sukces. Dzięki swojemu mistrzowi i własnemu talentowi zakłada świetnie prosperujący biznes związany z handlem samochodami. Ma perfekcyjną rodzinę, wiedzie interesujące życie, a wszystko wokół niego zadaje się być poukładane i wartościowe. 

Tego samego nie można jednak powiedzieć o jego dawnym rywalu. Johny zdecydowanie nie może być zadowolony ze swojego życia. Pracuje jako złota rączka, wykonując czarną robotę w domach bogaczy i zarabiając przy tym marne grosze. Wiecznie zadłużony, nieumiejący dogadać się z własną rodziną, nadużywający alkoholu, wydaje się cieniem samego siebie z czasów młodości, gdy trenował karate w dojo Cobra Kai. 

Przypadek sprawia, że drogi dawnych rywali ponownie się schodzą, co z kolei doprowadza do ogromnych zmian w życiu obu bohaterów. Nie zdradzając zbyt wielu szczegółów, wspomnę tylko, że Johny postanawia reaktywować szkołę swojego dawnego mistrza. Daniel decyduje z kolei się wyszkolić swojego następcę. Tym sposobem historia zatacza koło i w wielkim turnieju karate mają zmierzyć się uczniowie dawnych rywali, którzy teraz rywalizują ze sobą jako mistrzowie i nauczyciele. 

Największym atutem serialu Cobra Kai jest zabawa konwencją. Jego twórcy doskonale zdają sobie sprawę z tego, jak grać pewnymi elementami wynikającymi z nostalgii związanej z latami 90. Schemat fabularny oryginalnego filmu jest tu zręcznie przetworzony i zmodyfikowany. Nie jest to jednak tylko kopia. Czasami mamy do czynienia z sytuacjami zupełnie wywracającymi fabułę do góry nogami. 

Najważniejsze jednak, że serial jest zrobiony z głową. Dzięki temu otrzymujemy kontynuację dawnej historii i zarazem hołd dla filmu Karate Kid i wielu innych, które przez lata czerpały z tego pomysłu. 

Jeśli zatem macie ochotę wrócić na chwilę do starych dobrych czasów. Jeśli macie ochotę przypomnieć sobie Daniela, który uczył się karate, malując płoty i polerując auto pod czujnym okiem mistrza Miyagi, to koniecznie obejrzyjcie Cobra Kai.