W pozwie o naruszenie praw autorskich, wniesionym przez Nintendo, oskarżano właściciela RomUniverse. Postawił na samodzielną obronę w sądzie i nie poszło dobrze. Musi teraz zapłacić firmie 2,15 miliona dolarów.

Wszystko zaczęło się w 2019 roku, kiedy Nintendo złożyło pozew przeciwko RomUniverse. Japoński gigant domagał się milionów dolarów za naruszenie praw autorskich i znaków towarowych od strony, która oferowała członkostwo za 30 USD rocznie, co pozwalało użytkownikom pobierać nieograniczoną liczbę ROM-ów z większą prędkością niż osoby niebędące członkami.

TorrentFreak donosi, że Nintendo wygrało sprawę w tym tygodniu i prawdopodobnie pomogła mu decyzja Stormana o samoobronie. Próbował on powołać się na zabezpieczenia „bezpiecznej przystani" Digital Millennium Copyright Act (DMCA), twierdząc, że jest jedynie dostawcą usług dla użytkowników udostępniających pliki i że RomUniverse nie oferuje pirackich gier. Storman powiedział również, że sam nigdy nie przesyłał żadnych ROM-ów.

Podważeniem argumentu Stormana był fakt, że już przyznał się w zeznaniu złożonym pod przysięgą, że przesyła pliki ROM na swoją stronę. Próbował również skorzystać z obrony przed „doktryną pierwszej sprzedaży", ale to się nie powiodło, ponieważ strona rozpowszechniała kopie gier Nintendo, a nie własność osobistą Stormana.

Storman zeznał również wcześniej, że jego strona zarabiała od 30 000 do 36 000 dolarów w 2019 roku i że zarabiała około 800 dolarów miesięcznie, zanim została zamknięta w 2020 roku.

Nic dziwnego, że sędzia w sprawie stanął po stronie Nintendo. Firma przedstawiła wystarczające dowody, aby dowieść, że Storman ponosi odpowiedzialność za różne naruszenia praw autorskich i znaków towarowych. Sędzia uznał jedynie, że 15 milionów dolarów żądane przez Nintendo jest zbyt wysokie, przyznając zamiast tego 2,1 miliona dolarów.