Wartości odżywcze i długi czas przechowywania najczęściej nie idą w parze, ale wygląda na to, że były amerykański medyk wojskowy znalazł na to sposób, a jest nim baton Carnivore Bar II. Phillip Meece, bo o nim właśnie mowa, stworzył produkt, który nie zajmuje dużo miejsca, można go długo przechowywać i zapewnia dużo wartości odżywczych, bo jest jakby "esencją" steku wołowego zamkniętą w formie batonu, inspirowanego metodami rdzennych mieszkańców USA, dzięki czemu może przetrwać bez lodówki przez lata.

Jak sugeruje autor, do stworzenia Carnivore Bar II zainspirował go pobyt na polu walki w Afganistanie, gdzie potrzebował czegoś zarówno pożywnego, jak i niepsującego. To skłoniło go do sięgnięcia po metody Indian, czyli pemikan - co to takiego?

Zakonserwowane przez suszenie na słońcu chude mięso upolowanych zwierząt lub ryb, pokrojone w cienkie paski lub plastry, często mieszane później z bizonim łojem i kwaśnymi jagodami lub suszonymi rajskimi jabłkami. Taka metoda suszenia sprawiała, że mięso było zdatne do spożycia przez lata, a nawet dekady, jeśli było odpowiednio przechowywane.

Kluczem do sukcesu jest tu oczywiście całkowite pozbycie się wilgoci, co sprawia, że jedzenie długo jest przydatne do jedzenia, a przy okazji lekki i łatwe do zabrania ze sobą. Mniej więcej taki jest Carnivore Bar, który zadebiutował na rynku już jakiś czas temu i nowy produkt, czyli Carnivore Bar II - możemy wybierać między wersją klasyczną i taką z surowym miodem, które oferują ok. 200 kcal, z czego 65% pochodzi z tłuszczu, a 35% z białka.

Niezależnie od wariantu, Carnivore Bar jest lekkostrawny, odżywczy, bezpiecznie pakowany, żeby odciąć dostęp wilgoci i zdatny do spożycia przez długie lata, a wszystko to w cenie 40 USD za 6 sztuk.