Najprościej mówiąc, jest to cieniutko pokrojona wołowina, marynowana w sosie sojowym z m.in. czosnkiem, solą, cukrem i olejem sezamowym. Całość przyrządzana jest na grillu i podawana z niezliczonymi dodatkami, takimi jak kimchi, rozmaite warzywa itp.

Macie ochotę na wersję ekskluzywną bulgogi?

Proszę bardzo. W luksusowych restauracjach możecie spotkać się z partnerami biznesowymi, wspólnie grillować cieniutkie plasterki mięsa, omawiając przy tym projekt wtarty miliardy wonów.

Wolicie coś skromniejszego?

Nie ma problemu. Tuż za rogiem znajdziecie zapewne bar z grillem, gdzie bulgogi będzie smakowało równie wyśmienicie, bo każdy właściciel dokłada starań, aby produkty potrzebne do tej potrawy były wysokiej jakości.

Być w Korei i nie zjeść bulgogi to jak być Polakiem i nie narzekać na polską reprezentację piłki nożnej.

Po prostu nie wypada.