Decyzję LG o wycofaniu się z rynku smartfonów poznaliśmy w kwietniu, a dwa miesiące później z linii produkcyjnej zjechał ostatni telefon sygnowany logiem marki, co oznacza, że oficjalnie przechodzi ona do przeszłości (a my już chyba zawsze będziemy dobrze wspominać elegancki model G4 ze skórzanym tylnym panelem).

Jak się jednak okazuje południowokoreański producent ma już pomysł na to, co zrobić z pustym miejscem na swoich półkach sklepowych (i personelem zatrudnionym do obsługi sekcji urządzeń mobilnych), a mianowicie chce tam wstawić… iPhone’y od Apple!

A nie da się ukryć, że faktycznie jest go sporo, bo w Południowej Korei LG sprzedawało swoje smartfony w ok. 400 sklepach stacjonarnych - te wciąż działają, sprzedając inne sprzęty producenta, ale zwolniło się im miejsce  po smartfonach. Tyle że taki ruch LG mocno rozzłościł jego rodzimego rywala, czyli Samsunga, który pewnie liczył na lepsze traktowanie z tytułu wspólnego "pochodzenia".

Dlatego też postanowił powołać się na podpisane w maju 2018 roku, na mocy którego smartfony LG mogły być sprzedawane tylko w sklepach LG, a Samsunga w sklepach Samsunga - sprzedaż w jakimś z takich sklepów smartfonów innej marki byłaby więc pogwałceniem zapisów.

LG zdaje sobie z tego sprawę i proponuje, żeby renegocjować umowę, bo jego sytuacja mocno się zmieniła - ba, wycofanie się z rynku smartfonów w ogóle zmieniło mocno krajobraz sprzedażowy i może uderzyć w mniejszych producentów, których wspomniana umowa miała chronić, więc pewnie w najbliższym czasie w temacie będzie duże poruszenie.

Z drugiej strony trudno się dziwić Samsungowi, bo oddanie tyle miejsca jego największemu rywalowi, który osiągnął w tym roku choćby prowadzenie na rynku smartfonów z 5G wynikiem 29,8%, jest potężnym ciosem.

Jak to wszystko się skończy? Sytuacja jest naprawdę ciekawa i złożona, więc pewnie przez pewien czas będziemy do niej wracać, bo wydaje się, że żadna ze stron nie będzie chciała ustąpić.

Dla LG to szansa na zysk (podobnie jak dla Apple, szczególnie na chwilę przed debiutem nowej generacji iPhone’ów), ale Samsung zapewne łatwo nie odpuści, bo z jego perspektywy oznacza to potencjalne straty. Czyżby więc sposobem miało być sprzedawania w sklepach LG zarówno iPhone’ów, jak i modeli Galaxy?