Kiedy trafił do nas model Mi Band 5, większość siłowni i obiektów sportowych była zamknięta z powodu pandemicznych ograniczeń, więc nasza aktywność fizyczna ograniczała się do spacerów z psem, jazdy na rowerze i sporadycznych ćwiczeń w domu, bo nie oszukujmy się nie każdy ma warunki, by zrobić w salonie siłownię. Nie da się jednak ukryć, że urządzenie zadziałało dokładnie tak, jak powinno, czyli widok wyświetlacza, na którym jest tylko nieco ponad 200 kroków z zakładanych 8000, nieźle nas zmotywował. Oczywiście, na stanie wciąż mieliśmy poprzednią generację, a mówiąc precyzyjniej nawet ze dwie, ale jak dobrze wiadomo nowe działa inaczej :)

Dlatego podobna historia powtórzyła się w przypadku "szóstki", choć tym razem zbiegło się to w czasie z naszym powrotem na siłownię, więc zamiast skupiać się na krokach mogliśmy poszaleć z nowymi trybami sportowymi. Ale czy przesiadka naprawdę ma sens, szczególnie kiedy - jak w naszym przypadku - mamy już 2, 4 i 5? Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa, bo po pierwsze urządzenie jest na tyle atrakcyjne cenowo, że osoby lubiące nowe gadżety bez większego zastanowienia po prostu zmieniają je na nowe, a po drugie Mi Band z każdą kolejną generacją staje się coraz lepszy - zarówno w zakresie podzespołów, jak i funkcjonalności, więc zawsze kusi, żeby sprawdzić, co producent poprawił tym razem.

Design i wygoda

Czy Xiaomi Mi Band 6 przynosi spodziewane zmiany? Sprawdzamy!Czy Xiaomi Mi Band 6 przynosi spodziewane zmiany? Sprawdzamy! Daniel Górecki

W tym temacie moglibyśmy napisać dokładnie to samo co w przypadku poprzednich edycji, bo choć po drodze były jakieś kosmetyczne zmiany, to w gruncie rzeczy design opaski nie zmienił się od czasu pierwszej edycji, czyli wciąż składają się na niego sensor oraz wymienne silikonowe paski, które możemy zmieniać w zależności od potrzeb i nastroju. Opaska dostępna jest domyślnie w czarnym kolorze, ale możemy dokupić dodatkowe paski w różnych kolorach (o popularności tego urządzenia niech świadczy fakt, że sieć zalały również alternatywne paski i bransolety do Mi Band, choć zalecamy dużą ostrożność przy ich kupowaniu, bo nie mamy pewności, czy równie dobrze trzymają sensor i czy mają odpowiednie zapięcie). Ponownie otrzymujemy więc bardzo wygodne w noszeniu urządzenie, które nie sprawia dyskomfortu nawet po mocniejszym zapięciu na ręku, co jest wymagane w kontekście dokładności pomiarów - mamy wrażenie, że z edycji na edycję jest pod tym względem, co ma pewnie związek ze zmieniającym się delikatnie kształtem "kapsułki".

Po raz kolejny dużo więcej zmian zauważymy zaś w zakresie wyświetlacza, bo w Mi Band 5 był to 1,1-calowy panel AMOLED o rozdzielczości 126x294 piksele, a w Mi Band 6 mamy już 1,56-calowy o rozdzielczości 152x486 pikseli, czyli większy o 49%, a wszystko przy zachowaniu niemal tych samych gabarytów - oznacza to dużo cieńsze ramki pozbycie się dolnej sekcji, gdzie mieliśmy przycisk dotykowy odpowiadający za komendę "wstecz", dlatego Xiaomi nazywa go pełnoekranowym (co prawda przyzwyczajenie się do braku tego ostatniego chwilę zajmuje, bo teraz musimy korzystać z gestu, ale panel dobrze i precyzyjnie reaguje na dotyk, więc szybko wchodzi nam to w krew). Nie da się ukryć, że zmiana jest spora i obsługa oprogramowania, odczytywanie informacji treningowych czy wiadomości z aplikacji jest teraz zdecydowanie wygodniejsze. Jasność ekranu pozostała na tym samym poziomie 450 nitów, ale to żaden zarzut, bo jest on odpowiedni, by komfortowo korzystać z opaski na zewnątrz.

Czy Xiaomi Mi Band 6 przynosi spodziewane zmiany? Sprawdzamy!Czy Xiaomi Mi Band 6 przynosi spodziewane zmiany? Sprawdzamy! Daniel Górecki

Na miejscu pozostaje też największa zmiana poprzedniej wersji, a mianowicie magnetyczne ładowanie, które było prawdziwym game-changerem, po pozwalało w końcu ładować opaskę bez konieczności wyjmowania sensora z paska, co było niezwykle irytujące. Ponownie wystarczy więc przystawić do sensora ładowarkę i po problemie, tyle że ekran mamy większy, a pojemność akumulatora nie uległa zmianie i wciąż jest to 125 mAh, co niestety można odczuć (szczególnie w kontekście funkcjonalności wymagających ciągłych pomiarów). Co prawda wciąż mówimy o co najmniej kilku dniach ciągłego użytkowania, ale jeśli będziemy korzystać z opaski intensywnie, to relatywnie szybko zauważamy ubywające procenty (choć przy tym systemie ładowania możemy przymknąć na to oko).

Funkcjonalności

W zakresie funkcjonalności odnotować możemy jedną dużą zmianę, na którą użytkownicy Mi Bandów liczyli już przy okazji poprzedniej edycji, ale niestety się nie doczekali, a mianowicie pomiar SpO2, czyli nasycenia krwi tlenem. I choć większość z nas do niedawna nie zawracała sobie tym głowy, to o saturacji - bo o niej właśnie mowa - głośno zrobiło się w czasie pandemii Covid-19 (tak, tym właśnie zajmują się pulsoksymetry, które rząd miał rozdawać chorym). Jest to bowiem jeden z najważniejszych parametrów życiowych, obok pulsu, temperatury ciała, ciśnienia krwi i częstotliwości oddechu, dzięki któremu można zorientować się, że coś złego dzieje się z naszym ciałem. Oczywiście, producent od razu zostawia sobie furtkę bezpieczeństwa, sugerując, że podane wartości mają tylko charakter informacyjny i w razie potrzeby zaleca kontakt z lekarzem, ale pomiar działa całkiem precyzyjnie, pokazując wartości niemal identyczne jak pulsoksymetr na palec, więc można go zaliczyć na duży plus.

Jeśli zaś chodzi o inne opcje sportowo-zdrowotne, to ponownie możemy skorzystać z monitorowania treningu, które rozszerzono o dziennik treningów dostępny z poziomu opaski (wcześniej sprawdzenie tych danych możliwe było tylko w aplikacji Mi Fit na urządzenia mobilne) i 19 nowych trybów sportowych (m.in. HIIT, Koszykówka, Boks i Zumba), więc w sumie mamy ich już 30. Mi Band 6 ma nawet opcję automatycznego wykrywania 6 z nich, tj. Bieg na zewnątrz, Bieżnia, Ergometr wioślarski, Spacer, Orbitrek i Kolarstwo, tyle że… nie najlepiej sobie z tym radzi - czasem nie wykrywa aktywności w ogóle, innym razem po pół godziny spaceru załapie, że zaczęliśmy chodzić, więc opcja do dopracowania, bo w obecnej formie mało użyteczna.

Czy Xiaomi Mi Band 6 przynosi spodziewane zmiany? Sprawdzamy!Czy Xiaomi Mi Band 6 przynosi spodziewane zmiany? Sprawdzamy! Daniel Górecki

Ponownie nie zabrakło też stopera czy krokomierza do manualnej kontroli, a także wodoszczelności klasy 5 ATM, co oznacza, że nie tylko możemy z Mi Band 6 brać prysznic, ale surfować czy pływać w basenie (do wyboru pięć stylów pływackich dla dokładniejszego pomiaru). Dalej obecny jest także wprowadzony poprzednio system PAI (Personal Activity Intelligence), czyli system przyznający nam punkty za różne aktywności fizyczne. Motywować ma to nas do ruchu i utrzymania średniej tygodniowej powyżej 100 punktów. A nagroda? Dużo mniejsze ryzyko występowania poważnych chorób, np. układu sercowego, co przekłada się na jakość i długość życia (kilka zdań wyjaśnienia w poprzednim tekście, więc zainteresowanych odsyłamy TUTAJ).

Mamy też takie funkcjonalności związane ze zdrowiem jak powiadomienie o zbyt długim siedzeniu, czujnik tętna 24h, monitoring poziomu stresu, ćwiczenia oddechowe (relaks poprzez minutę sterowanego oddychania), monitorowanie kobiecego cyklu czy monitorowanie snu. To ostatnie nieco rozszerzone względem Mi Band 5, bo teraz nie tylko wiemy, ile spaliśmy i ile czasu trwały konkretne fazy snu, ale i możemy skorzystać z monitorowania jakości oddechu podczas snu - to wprawdzie w fazie beta, ale można się spodziewać, że funkcja z czasem będzie udoskonalana, bo jest bardzo ciekawa (część z nas nawet nie wie, że ma jakieś problemy z oddechem w czasie spania, a to wiele mówi na temat naszego zdrowia).

Poza funkcjami związanymi z uprawianiem sportu opaska posiada wiele opcji ułatwiających codzienne korzystanie ze smartfona, choć nie da się ukryć, że z większości i tak korzystamy głównie podczas uprawiania sportu. To właśnie dlatego tak cenimy sobie te urządzenia, bo nawet wybierając się na rower, siłownię, basen i w inne podobne miejsca, możemy zostawić telefon w szatni czy plecaku, a i tak pozostajemy w kontakcie ze światem. Wszystko za sprawą powiadomień z aplikacji (m.in. WhatsApp, Messenger, SMS, Gmail i inne) czy o przychodzących połączeniach, a podczas treningu przydatne jest też sterowanie muzyką. Poza nim czekają zaś opaska w roli spustu migawki, zdalne znajdowanie i odblokowywanie telefonu, Alarm, Zegar światowy, Zegar, Pogoda i kilka innych. I chociaż nie wydaje się to żadne odkrycie Ameryki, to o przydatności i naturalności korzystania z tego urządzenia przekonamy się w momencie, kiedy tylko któregoś razu o nim zapomnimy i to chyba najlepsza rekomendacja.

Czy zatem warto zmienić dotychczasową opaskę na Mi Band 6? My nie ukrywamy, że na co dzień korzystamy właśnie z opasek tej firmy, a z racji zawodu jesteśmy fanami gadżetów, więc dla nas przesiadka była pewniakiem od czasu, kiedy Xiaomi zapowiedziało nową wersję. Zdajemy sobie jednak sprawę, że dla części osób zmian co generację jest zbyt mało, żeby uzasadnić zakup każdej kolejnej, zwłaszcza że po raz pierwszy cena Mi Band przekroczyła magiczną granicę "dwóch stówek" (a konkretnie jest to 219 PLN) i to również jest w porządku.

My jesteśmy z nowej wersji bardzo zadowoleni, szczególnie że w końcu wprowadza przydatny szczególnie w czasie pandemii Covid-19 pomiar nasycenia krwi tlenem, a do tego nowy pełnoekranowy wyświetlacz naprawdę robi robotę, więc z naszej perspektywy wymiana jest opłacalna. Jeśli jednak te dwa elementy Was nie przekonują, to z piątką też jak najbardziej dacie radę (niżej nie polecamy schodzić ze względu na ładowanie) i poczekacie na Mi Band 7, bo chyba nie ma wątpliwości, że ten trafi na rynek - może w końcu z NFC do płatności zbliżeniowych i GPS? Oby!