W czasie pandemii koronawirusa znacznie wzrosło zainteresowanie oczyszczaczami powietrza i innymi urządzeniami, które dawały złudne poczucie bezpieczeństwa. Czemu złudne? Bo choć większość z nich faktycznie jest w stanie odfiltrować z naszego powietrza wiele zanieczyszczeń, to wirusy rządzą się swoimi prawami i tego typu praktyki im niestraszne.

Nie oznacza to jednak, że nie warto na nie zwracać uwagi - wręcz przeciwnie, szczególnie jeśli mieszkamy w mocno zanieczyszczonym miejscu i mowa jest o pomyśle, który ma szansę wygrać również z tymi ostatnimi.

A mowa o oczyszczaczu powietrza w formie maski, który wygląda jak wyjęty z futurystycznego filmu, ale w gruncie rzeczy jest działającym urządzeniem, które już niebawem trafi do sprzedaży. Całość składa się z elementu montowanego na szyi i klatce piersiowej, co zwiększać ma wygodę użytkowania, różnych magnetycznych osłon na twarz oraz filtrów HEPA i sterylizatorów UV (które rozprawiać mają się z wirusami), dzięki którym oddychamy czyściutkim powietrzem.

Jak to działa? Powietrze jest zaciągane z tyłu użytkownika, filtrowane i sterylizowane, a następnie wydmuchiwane w okolicy ust - wolne od wszelkich patogenów, cząsteczek i wirusów.

Wbudowane akumulatory pozwalają na osiem godzin pracy, ale jeśli skorzystamy w międzyczasie z powerbanku, to będziemy się cieszyć urządzeniem przez cały dzień. Żeby podkreślić innowacyjny charakter urządzenia, producent oddaje nam do dyspozycji również podświetlenie w wielu kolorach, które nie ma żadnej konkretnej funkcji i służy tylko do ozdoby. Nie to co dostępne osłony na twarz, dzięki którym możemy korzystać z konstrukcji zupełnie otwartej, tylko przysłoniętych ust, zasłony ust i nosa, a także całej twarzy - dostosowując je do aktualnych potrzeb czy choćby zewnętrznych nakazów związanych z pandemią Covid-19.

Co warto jednak podkreślić, nie jest to odpowiednia forma zasłaniania twarzy w ramach pandemii, bo choć siebie w jakimś stopniu może i chronimy, ale za to będziemy rozdawać wirusa na prawo i lewo, jeśli to my jesteśmy osobą zakażoną.

Nie należy więc traktować Air-Ring w ten sposób, ale jeśli zależy nam na świeżym filtrowanym powietrzu, to zakup może być strzałem w dziesiątkę - tyle że trzeba na niego jeszcze chwilę poczekać, bo producent dopiero szykuje kampanię w serwisie crowdfundingowym Indiegogo, gdzie poznamy terminy dostaw i cenę urządzenia.