Szacuje się, że kopacze kryptowalut ukradli firmie Sarawak Energy Berhad prąd o łącznej wartości 2 mln USD, bo wydobywanie pochłania tyle energii, że przy klasycznym płaceniu rachunków mogłoby przestać być tak opłacalne.

Nie bez przyczyny w kontekście Nowego Jorku mówiło się przecież o zakazie wydobywania kryptowaluty, bo to przez swoją prądożerność ma przyczyniać się do pogorszenia stanu środowiska. Rząd Malezji postanowił więc przykładnie ukarać górników, spektakularnie niszcząc skonfiskowane na farmach komputery, a konkretniej wypuszczając na nie walec budowlany.

Wszystko odbyło się w mieście Sarawak, gdzie do starcia z ogromną maszyną przystąpiło dokładnie 1069 koparek, które zostały zatrzymane podczas 6 różnych nalotów policyjnych między lutym a kwietniem tego roku.

Nie da się ukryć, że działalność podobnych organizacji przestaje nas dziwić, bo niedawno słyszeliśmy przecież o ukraińskiej farmie wyposażonej w tysiące konsol PlayStation 4, które miały wydobywać kryptowalutę oraz pozyskiwać wirtualną walutę w grze FIFA, aby później drogo sprzedać możliwe do nabycia za nią karty czy wypełnione nią konta… oczywiście również nielegalnie, bo EA nie pozwala na taki proceder. 

Co więcej, szef lokalnej policji, Hakemal Hawari, przyznał w wywiadzie dla Dayak Daily, że kradzież prądu od lokalnych dostawców jest w tym roku tak powszechna, że doprowadziła do pożaru w trzech domach z nielegalnie położonymi przewodami. Wygląda więc na to, że kryptowaluty wygenerowały kolejny poważny problem, z którym trudno będzie się uporać - być może jednak widok walca niszczącego koparki kogoś zniechęci, a dla zainteresowanych napiszemy jeszcze, że metaforycznie rzecz ujmując z ziemią zrównanych zostało 1,26 mln USD.