To oczywiście duże uproszczenie, ale serial ten w głównym elemencie fabularnym rzeczywiście przypomina legendarną produkcję Harolda Ramisa. I muszę powiedzieć to już na samym początku – Russian Doll to produkcja genialna pod każdym względem. 

Wciągająca jak bagno i zostająca w głowie na bardzo, ale to bardzo długo! Trudno napisać kilka słów o fabule tego serialu nie zdradzając kluczowych informacji. W każdym razie całość rozpoczyna się na domowej imprezie z okazji 36. urodzin głównej bohaterki – Nadii Vulvokov, mieszkającej w Nowym Jorku programistki. 

Niestety wspomniana balanga kończy się dla niej w tragiczny sposób, śmiercią pod kołami samochodu. A potem jeszcze raz, upadkiem ze schodów i złamanym kręgosłupem. I znowu... Tak, impreza urodzinowa Nadii zapętla się i powtarza w nieskończoność, za każdym razem kończąc się śmiercią głównej bohaterki. 

Po każdym z tych zgonów wraca ona do punktu wyjścia, czyli łazienki o dziwnych drzwiach i klamce w kształcie rewolweru, która znajduje się w mieszkaniu jej przyjaciółek, gdzie właśnie trwa przyjęcie urodzinowe. Dziwne? Oj tak. Jednak za każdym razem, gdy historia się zapętli i kolejny raz ruszy od nowa, będziemy mogli zobaczyć kilka nowych szczegółów, które zachęcą nas do zrozumienia, co tu się właściwie dzieje Sama Nadia wyjaśnienia tej przedziwnej sytuacji szukać będzie dosłownie wszędzie. Izraelski skręt z kokainą, którego ktoś ze znajomych przyniósł na imprezę? Menopauza lub kryzys wieku średniego? Niezrozumiałe siły rządzące wszechświatem? Żadna z tych teorii nie wydaje się jednak prawdziwa. Swoją drogą nasza bohaterka jest wyjątkowo skomplikowaną osobą. 

Podobnie jak tytułowa matrioszka (ang. Russian Doll) posiada wiele warstw. Odrywanie ich jest bardzo zaskakujące i wciągające. Zwłaszcza że losy Nadii zanurzone zostały w istnym koktajlu różnych gatunków filmowych. Każda kolejna zapętlona noc to nieco inny klimat. Znajdziemy tu elementy czarnej komedii, dramatu i surrealizmu. 

Jednym słowem, nigdy nie możemy być pewni, co przyniesie kolejny restart urodzinowej imprezy. Nie myślcie jednak, że film to jakiś przypadkowy zlepek różnych dziwnych historyjek i fragmentów. Co to, to nie. 

Russian Doll od samego początku podąża dokładnie obraną ścieżką – z tym że widz odkrywa ten głębszy sens powoli i stopniowo. W jednej z internetowych recenzji tego serialu przeczytałem, że „do Russian Doll powinno się podchodzić jak do niesamowicie pomysłowej sesji terapeutycznej, podczas której rozkładamy na czynniki pierwsze życie emocjonalne głównej bohaterki. Kobiety z pozoru mającej kontrolę nad każdym aspektem swojej codzienności, a w praktyce rozbitej na drobne kawałeczki". Trudno się nie zgodzić z tą opinią. Zwłaszcza że Nadia jest osobą specyficzną. Nie jest łatwo się z nią identyfikować (bo jej życie to prawdziwy, kosmiczny bajzel), ale da się ją bardzo szybko polubić, a obserwowanie jej pokręconych losów sprawia ogromną przyjemność. 

Russian Doll to fenomenalny serial, który opiera się na dość wyeksploatowanym pomyśle pętli czasowej, ale używający go w sposób szalenie oryginalny i wciągający. Bardzo, ale to bardzo dziwi mnie fakt, że tak rewelacyjna produkcja przeszła w Polsce właściwie bez większego echa.