Nie ma chyba dużej imprezy sportowej bez wpadki komentatora, który nie zdaje sobie sprawy, że jest na wizji. Kilka dni temu głośno było o polskiej relacji na Eurosporcie, gdzie komentator nie zorientował się, że jego mikrofon jest włączony i poczęstował widzów soczystą wiązanką przekleństw, a teraz dołącza do niego włoski kolega.

Tym razem nie chodzi jednak o nieodpowiedni język, ale ujawnienie hasła do swojego komputera na stanowisku komentatorskim i przy okazji sugestię, jakiego może używać prywatnie. 

Jak dowiadujemy się z twitterowego wpisu zajmującego się cyberbezpieczeństwem profesora Stefano Zanero z Polytechnic University of Milan, komentujący mecz koszykówki Turcja-China włoski komentator w pewnym momencie zapytał w swoim rodzimym języku „Znasz hasło do komputera w tej budce komentatorskiej?".

Później, kiedy okazało się, że hasło to „Booth.03", zaczęło się zaś narzekanie, że to ochrona jak komputera NASA… „Nie mogłeś ustawić hasła Pippo? Pippo, Pluto albo Topolino?" - wyjaśniamy od razu, że to włoskie nazwy Goofy’ego, Pluto i Myszki Miki.

Jak łatwo się domyślić, wszystko słyszeli widzowie i choć sytuacja z pozoru jest zabawna, to zwraca uwagę na pewien ważny problem - wciąż nie wszyscy zdają sobie sprawę z faktu, jak ważne jest korzystanie z silnych haseł, szczególnie do ochrony kont w serwisach, gdzie zdradzamy dużo wrażliwych danych.

W tym konkretnym wypadku komputer zawierał pewnie tylko dane dotyczące igrzysk, ale jeśli komentator ma takie zamiłowanie do disneyowskich postaci, to można się spodziewać, że takich właśnie haseł używa prywatnie, co mocno naraziło jego bezpieczeństwo. Miejmy nadzieję, że ktoś podpowiedział mu już, że szybko powinien je zmienić.