Tym razem serial Jana Holoubka zabiera nas do roku 1997, a konkretnie do czasów tuż po wielkiej powodzi, która nawiedziła Polskę. Kolejny raz wrócimy do miasteczka otoczonego ponurym lasem. Kolejny raz spotkamy starych bohaterów, którym towarzyszyć będą też nowe twarze.

Kolejny raz tematem głównym będzie zbrodnia. Rojst'97 jest jednak znacznie lepszy niż jego poprzednik. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że jest to najlepszy polski serial wyprodukowany dla Netflixa. A wszystko to dzięki sprawnie poprowadzonej intrydze, kilku świetnym kreacjom aktorskim i rewelacyjnemu klimatowi końca lat 90. podrasowanym ścieżką dźwiękową z tamtego okresu. 

Fabuła serialu oparta została na scenariuszu pt. Mord autorstwa Marcina Wrony i Pawła Maślony. Stworzona przez nich zagadka, którą stara się rozgryźć duet głównych bohaterów, jest ciekawsza i lepiej skonstruowana niż ta, z którą mieliśmy do czynienia w pierwszym sezonie. We wspomnianym wcześniej lesie odnalezione zostaje ciałko nastolatka.

Początkowo wydaje się, że jego śmierć jest wynikiem wypadku – podczas powodzi wał przeciwpowodziowy nie wytrzymał naporu wody. Szybko okazuje się jednak, że najprawdopodobniej to nie powódź była główną przyczyną tego incydentu. Ponadto wielka woda, która uderzyła w miasteczko i okolicę, wyciągnęła na światło dzienne wiele od lat skrywanych tajemnic, o których niektórzy mieszkańcy bardzo starali się zapomnieć.

W centrum tych wszystkich wydarzeń znalazła się para głównych bohaterów serialu: Anna Jass (Magdalena Różdżka) oraz Adam Mika (Łukasz Simlat). Pierwsza z nich to warszawska policjantka o romskich korzeniach, która zostaje wysłana na prowincję niejako za karę. Drugi z bohaterów to lokalny policjant, niepozorny, jąkający się stary wyga, który zna każdy zakamarek miasteczka i każdego mieszkańca tego miejsca. 

Duet, na który postawił Jan Holoubek, to najsilniejsza strona serialu. O ile Różdżka stworzyła po prostu dobrą, pełnokrwistą postać, w którą łatwo jest uwierzyć, o tyle Simlat całkowicie skradł show. Starszy sierżant Mika to kreacja absolutnie fenomenalna i za każdym razem, gdy ten bohater pojawia się na ekranie, film wyraźnie zyskuje. Na duże słowa uznania zasługuje też Andrzej Seweryn, który wciela się w postać, znanego z pierwszego sezonu, doświadczonego dziennikarza Witolda Wanycza. 

Niestety nie wszyscy pozostali aktorzy byli w stanie wspiąć się na podobny poziom. Rozczarowuje przede wszystkim Dawid Ogrodnik, którego maniera sprawia, że stworzony przez niego bohater w pierwszej kolejności irytuje i męczy. 

Nie zmienia to w niczym faktu, że Rojst'97 to kawał bardzo dobrego serialu kryminalnego. Fabuła, klimat, muzyka – wszystko zostało tutaj wykonane na wysokim poziomie. Niekiedy aż trudno uwierzyć, że jest to rodzima produkcja. Jeśli nie mieliście jeszcze okazji zapoznać się z nią, koniecznie nadróbcie zaległości. Warto też dodać, że oba sezony są co prawda pewną całością, ale bez najmniejszego problemu da się je traktować jako osobne historie – można zatem zasiąść do sezonu drugiego bez znajomości części pierwszej.