Rozmawiamy przy okazji premiery serii „Dzikie Chiny z Rayem Mearsem", która już w niedzielę na kanale Polsat Viasat Nature. Wystąpiłeś w kilkunastu programach telewizyjnych – zarówno podróżniczych, jak i poświęconych sztuce przetrwania. Odwiedziłeś wiele państw na świecie – dlaczego teraz wybrałeś akurat Chiny?

Jest to wielki kraj, w którym tereny wiejskie są Chiny, a tereny wiejskie odgrywają tam bardzo ważną rolę w kwestiach środowiskowych oraz ochronie przyrody. Z tego powodu zależało mi na tym, by pojechać właśnie do Państwa Środka i poznać te wszystkie miejsca, zwierzęta i krainy. Tutaj, na Zachodzie wydaje nam się, że w Chinach tematyka ochrony przyrody była obecna od zawsze, bo chińskie parki narodowe wydają się być bardzo stare, ale jeśli zagłębić się w ich historię, to jest to tak naprawdę nowa koncepcja dla całej ludzkości. Miałem możliwość pojechać i przyjrzeć się temu, co robią Chiny i docenić ich działania. Patrząc na ogromną powierzchnie Chin, możemy zauważyć, że tak naprawdę wiele gatunków zwierząt w ogóle nie zwraca uwagi na granice geopolityczne. Zatem wspieranie chińskich działań w dziedzinie zachowania środowiska i ochrony przyrody jest niezwykle ważne dla całego świata.

Co zrobiło na Tobie największe wrażenie w czasie tej podróży?

Dzika przyroda w Państwie Środka jest niesamowita. Byłem naprawdę zaskoczony, szczególnie życiem ptaków. Jeśli ktoś lubi je obserwować, Chiny zdecydowanie powinny znaleźć się na liście do odwiedzenia. Widziałem gatunki ptaków, które w Wielkiej Brytanii są teraz niezwykle rzadkie, a tam powszechne. Widziałem na przykład krętogłowa. Pierwszy i ostatni raz widziałem go w dzieciństwie. Nie sądziłem, że kiedyś go jeszcze ujrzę i wtedy dostrzegłem przelatującego obok ptaka. Dopiero po chwili zorientowałem się, że to on! Dzika przyroda jest wspaniała. Jeśli w przyszłości Chiny będą tworzyć więcej parków narodowych i rezerwatów, dzikie zwierzęta będą bezpieczne. Te miejsca nie tylko chronią siedliska naturalne oraz dzikie gatunki. Promują również zrozumienie ważnych kwestii związanych z ochroną przyrody i myślę, że kiedy te istotne sprawy zaczną się zakorzeniać w świadomości społeczeństwa, wtedy Chiny również chętniej zmodyfikują niektóre z rzeczy, które obecnie powodują problemy. Jestem więc pełen nadziei. Wszystko zaczyna się na poziomie oddolnym, aby ziarno mogło kiełkować.

Rayem MearsRayem Mears Zdjęcie archiwalne

Program realizowałeś w ciągu ostatnich dwóch lat. Czy podczas napotkałeś w tym czasie jakieś ograniczenia? Na przykład z powodu pandemii?

Realizacja wymagała wielu przygotowań, nie w sensie logistyki i zawiłości samego filmowania, ale po prostu uzyskania wszystkich pozwoleń. Biurokracja to powolny proces. Dopełnienie potrzebnych formalności zajęło prawdopodobnie dwa lata, czyli znacznie dłużej niż normalnie. Oczywiście emisja programu opóźniła się z powodu pandemii. Wydaje się, że praca nad tym projektem zaczęła się wieki temu. Zdjęcia ruszyły w 2019 roku i filmowaliśmy aż do stycznia 2020 roku. Koronawirus zaczął się rozprzestrzeniać tuż przed naszym wyjazdem, ale nie powiedziano nam o tym. Świat nie dowiedział się jeszcze wtedy o koronawirusie.

Jesteś nie tylko podróżnikiem, ale także ekspertem w dziedzinie sztuki przetrwania. Skąd wzięła się Twoja fascynacja naturą?

Fascynacja naturą nie jest niczym niezwykłym u ludzi, którzy uczą sztuki przetrwania. Naprawdę dobrzy instruktorzy, a jest ich garstka, przykładają ogromną wagę do roli przyrody, ponieważ survival polega na korzystaniu z jej zasobów. To uczy nas nie ignorować natury i zgłębiać wiedzę o niej. Jesteśmy bardziej skłonni do podróżowania w odległe miejsca pełne egzotyki, którą warto zobaczyć i zrozumieć. Te dwie rzeczy łączą się bardzo naturalnie.

Jak wyglądało Twoje pierwsze spotkanie z dziką przyrodą?

Moim pierwszym znaczącym spotkaniem z dzikim zwierzęciem była lisica, która odwiedzała mój przydomowy ogródek. Zraniła się w łapę, więc karmiłem ją do momentu, gdy rana się zagoiła. Później przychodziła i spędzała ze mną czas. Siedziałem, rzeźbiłem, patrzyłem w niebo, a nieopodal mnie przycupnęła sobie lisica. To było bardzo wyjątkowe doświadczenie i nauczyło mnie, że zwierzęta mają duszę, osobowość i należy je szanować. Nie oznacza to jednak, że nie jestem myśliwym i nie będę korzystał z zasobów naturalnych, ale nigdy nie robiłbym tego bezinteresownie i zawsze z najwyższym szacunkiem dla dzikiej przyrody. Wierzę, że ona odwzajemnia moje uznanie. Jeśli podczas kręcenia programu zostanę poproszony o zajęcie się jakimś zwierzęciem, np. ptakiem, który jest obrączkowany, zawsze mówię do niego spokojnym i łagodnym głosem. Zauważyłem, że zwierzęta bardzo dobrze na to reagują i nigdy w takiej sytuacji nie zostałem ugryziony ani podrapany.

Zatem czy na samym początku nie bałeś się spędzić samotnie noc w lesie?

Nie, byłem tym wręcz podekscytowany. Kiedy byłem dzieckiem, nie miałem żadnego sprzętu, tylko starą puszkę po herbatnikach, w której gotowałem. Chyba miałem jeszcze polietylenową torbę, którą rozciąłem z dwóch stron, żeby zrobić sobie z niej schronienie. Nie mogłem się doczekać, żeby spać w lesie samemu. To były dla mnie początki wielkich przygód. Malutki skrawek lasu w naturalny sposób zmienił się w największy las na Ziemi, las borealny albo największą na świecie dżunglę. Powoli nauczyłem się mojego fachu. W weekend rozmawiałem z grupą ludzi, którzy zapytali mnie, jak to jest być ekspertem. Nie lubię tego określenia. Ktoś może tak o tobie powiedzieć, kiedy już odejdziesz. Ale do tego momentu jesteś uczniem, ponieważ w życiu nigdy nie powinieneś przestać się uczyć. W życiu są dwa pewniki – dzień, w którym się rodzimy i dzień, w którym umieramy. Ale najważniejszy jest ten kawałek pomiędzy. Musimy wypełnić każdą minutę ekscytacją, przygodą, zainteresowaniem i wartością. I to właśnie staram się robić.

Rayem MearsRayem Mears Archiwum

W ramach swojej działalności uczysz także sztuki przetrwania. Powiedz, jakich umiejętności potrzebnych do przebywania w dziczy możemy się nauczyć sami na własne potrzeby?

Możesz nauczyć się wszystkiego. Nie chodzi jednak o to, ile umiejętności posiadasz, ale jakie. Jako profesjonalista mogę być zmuszony do opanowania każdej metody rozpalania ognia. Ale jeśli uczę kogoś, kto chce wyruszyć na wyprawę, mogę mu powiedzieć, że potrzebuje tylko jednego sposobu, który opanuje do perfekcji. Musi go wielokrotnie ćwiczyć, nawet w domu. Kluczem jest powtarzanie i ćwiczenie, aż stanie się to drugą naturą. A kiedy taka osoba znajdzie się w dziczy w czasie burzy, ranna, w ciemności i zimnie i poradzi sobie, to oznacza , że nabyła potrzebnych umiejętności.

Dlaczego w dzisiejszych czasach ważne jest, aby edukować dzieci w zakresie przyrody?

Ciągle powtarzamy dzieciom, że są odpowiedzialne za przyszłość. Uważam, że obciążamy je o wiele za wcześnie. To my, dorośli, nadal odpowiadamy za teraźniejszość i powinniśmy izolować dzieci od tego ciężaru, dopóki nie osiągną pełnoletności. Ale z drugiej strony, widzimy na przykładzie Grety Thunberg, że młodzi ludzie chcą wcześniej wziąć na siebie te obowiązki. Nie jestem jednak pewien tego, czy są oni na to naprawdę zdecydowani i gotowi. . Mimo że mają entuzjazm, energię i zapał, odpowiedzialność za przyszłość wymaga mądrości, a ta przychodzi później. A dlaczego ważne jest, aby uczyć dzieci o naturze? Kiedy przejmą przekazane przez nas obowiązki, muszą być w stanie rozpoznać zagrożenia i potrafić je ocenić. Taki przykład - kiedy byłem dzieckiem, w Wielkiej Brytanii rosło mnóstwo wiązów, a potem pojawiła się holenderska choroba wiązów i teraz nikt nie potrafi rozpoznać tego drzewa. Obecnie mamy chorobę niszczącą nasze jesiony, więc następne pokolenie nie będzie znać jesionu. Musimy więc edukować dzieci, ale też nas samych, bo inaczej zaakceptujemy zmienione warunki środowiska jako normę, a nie wyjątek. Dzieci muszą umieć rozpoznawać zwykłe, pospolite rzeczy, które stają na ich drodze. Muszą umieć ocenić, kiedy ludzka ingerencja w przyrodę jest pożyteczna, a kiedy wyrządza naturze krzywdę.

Premiera programu „Dzikie Chiny z Rayem Mearsem" już w niedzielę, 8 sierpnia o 14:30 na kanale Polsat Viasat Nature. Emisja kolejnych odcinków w niedziele o tej samej porze.