Chociaż wydaje się, że w czasie pandemii zwierząt w schroniskach ubywało, bo zamknięci w domach ludzie często szukali towarzystwa, które pozwoli im przetrwać trudny czas, to obecnie zainteresowanie spada, a przecież duża część czworonogów (i nie tylko) wciąż czeka na stały dom pełen miłości i ciepła.

Pewne niemieckie schronisko dla zwierząt wpadło więc na genialny sposób promocji swoich podopiecznych, wykorzystując w tym celu najpotężniejsze obecnie narzędzie, czyli internet, a konkretniej aplikację do… randkowania.

Pracownicy Munich Animal Welfare Association uznali, że kiedy obok zdjęć kobiet i mężczyzn pojawią się pyszczki psów i kotów, część użytkowników postanowi je przygarnąć. W związku z tym 15 podopiecznych schroniska doczekało się swoich profili na Tinderze, przy których znalazły się profesjonalne zdjęcia wykonane przez lokalną agencję reklamową i okazał się to strzał w dziesiątkę.

Jak poinformowała w wywiadzie z agencją Reuters jedna z pracowniczek MAWA, Jillian Moss: - Odpowiedź na naszą akcję to czyste szaleństwo. Jest o tym głośno dosłownie wszędzie.

Świadomość całej akcji miał oczywiście sam Tinder i jak twierdzi Benjamin Beilke z zespołu ds. Komunikacji: - Mamy nadzieję, że te zwierzęta naprawdę znajdą nowych partnerów, „purrfekcyjny" dom na długi czas, a nie tylko kilka tygodni.

Nie pozostaje więc nic innego, jak tylko pogratulować zespołowi kreatywności i mieć nadzieję, że podobne akcje staną się powszechniejsze i uświadomią wszystkich, ile zwierząt potrzebuje naszej pomocy (najczęściej również z naszej winy). Poza tym, wyobraźcie sobie tylko, że macie kiepski dzień i próbujecie umówić się na kawę, a tu nagle w aplikacji wyskakuje zdjęcie słodkiego szczeniaka, którego moglibyście oglądać codziennie - lepszy nastrój gwarantowany!