Może to właśnie sentyment spowodował, że od nowego filmu Mortal Kombat oczekiwałem bardzo, ale to bardzo wiele. Efekciarski zwiastun tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że jest na co czekać. Niestety szereg złych decyzji spowodował, że wskrzeszenie kultowego tytułu po prostu się nie udało. Zacznijmy jednak od początku...

 

Serię tych automatowych, a następnie konsolowych mordobić (znanych w pierwszej kolejności z do bólu przerysowanej brutalności), kojarzy każdy, kto przynajmniej otarł się o cyfrową rozrywkę.

Przez lata wydanych zostało wiele części, w których przyszło nam walczyć rozmaitymi wojownikami. Cześć z nich to absolutne ikony w świecie gier wideo. Wydawało się zatem, że twórcy nowego Mortal Kombat sięgną właśnie po jedną z nich. Zamiast tego zdecydowano się stworzyć nowego bohatera. Został nim Cole Young, młody zawodnik mieszanych sztuk walki.

Cała historia rozpoczyna się od dość obszernego prologu, w którym poznajemy Hanzo Hasashiego, wielkiego wojownika, który wraz z żoną i córką żyje w ukryciu w niewielkiej chatce w lesie. Pewnego dnia zostaje on napadnięty przez zabójców z innego klanu i uśmiercony przez Sub-Zero. Te kilkanaście minut otwierających film to prawdziwa uczta dla fanów tego typu produkcji. Niestety później jest już znacznie, znacznie gorzej.

Premiera 'Mortal Kombat' już w piątek. W sieci pojawiło się pierwszych 7 minut filmuPremiera 'Mortal Kombat' już w piątek. W sieci pojawiło się pierwszych 7 minut filmu Materiały prasowe

Akcja przenosi się bowiem o 300 lat do przodu, a widzowie poznają wspomnianego wcześniej Cole'a. Fighter MMA najlepsze lata kariery ma już dawno za sobą. Po kolejnej przegranej walce nasz bohater spotyka Jaxa, który ratuje go przed przybywającym z Pozaświatów Sub-Zero. Szybko okazuje się, że Cole, podobnie jak kilku innych ziemskich wojowników, ma znamię w kształcie smoka, które jest swoistą przepustką do udziału w turnieju Mortal Kombat. Jego wynik ma z kolei przesądzić o losach całego świata.

Oczywiście po filmach pokroju Mortal Kombat nie można spodziewać się szczególnie ambitnej fabuły – nie o to w tym przecież chodzi. Miło jest jednak zobaczyć sprawnie napisaną historię, w której udział biorą postaci znane doskonale z gry mającej przecież 

rzeszę fanów. Dzieło Simona McQuoida niestety kuleje pod tym względem na całej linii. Nie licząc wspomnianego wcześniej świetnego prologu, cała reszta filmu wydaje się sklejonymi naprędce przypadkowymi scenami, które ktoś usilnie próbuje połączyć w jako tako trzymającą się kupy całość.

Program TV na Święta Bożego Narodzenia 2021: premiera telewizyjna filmu 'Mortal Kombat'Program TV na Święta Bożego Narodzenia 2021: premiera telewizyjna filmu 'Mortal Kombat' Warner Bros.

Wiele wydarzeń nie ma tu żadnego sensu. Osoby nieznające uniwersum Mortal Kombat będą miały spore problemy ze zrozumieniem, kto jest kto i skąd się w ogóle wziął. Same sceny walki nie zachwycają. Wydają się dziwnie pocięte i przez to nie angażują widza tak, jak mogłyby to robić przy dobrej choreografii i sprawnym montażu.

Na plus należy zaliczyć dużą brutalność starć – bo jest to przecież znak rozpoznawczy całej serii gier. W sieci pojawiło się już sporo doniesień o kolejnych częściach Mortal Kombat. Niestety odnoszę wrażenie, że fani serii nie będą nimi szczególnie zachwyceni. Wygląda na to, że uniwersum MK to dla twórców sposób na łatwe pieniądze – bo przecież gracze i tak ruszą do kin. Mam nadzieję, że się mylę, bo naprawdę żal zmarnowanego potencjału.