Gemius, międzynarodowa firma badawcza, przygotowała dla „Rzeczpospolitej" raport, który podsumował pierwsze miesiące Amazona w Polsce. Z danych wynika, że Amazon.pl w szczytowym momencie miał nawet 4,3 miliona użytkowników znad Wisły, którzy wcześniej chcąc robić zakupy u tego giganta rynku e-commerce, byli odsyłani na niemiecką część platformy.

Rekord liczby wejść na stronę miał miejsce w czerwcu, później chętnych na zakupy było nieco mniej, ale to naturalny trend, gdy zbliżają się wakacje. Jak te wyniki mają się do największej siły polskiego marketplace, czyli Allegro? Według danych Megapanel PBI /Gemius w czerwcu Allegro miało 17,5 mln użytkowników.

Brak odpowiedniego marketingowego opakowania to jedno, ale Michalski dostrzega kolejny problem. Nawet jeśli użytkownicy rozpychaliby się w kolejce do polskiej wersji Amazonu, to… sprzedawcy niezbyt chętnie zakładają swoje konta z ofertami produktów. Wszystko przez mało konkurencyjne prowizje względem Allegro. Co prawda w okresie promocyjnym są one niższe niż u polskiego pośrednika w sprzedaży, ale po zakończeniu okresu rabatowego sprzedawcy będą musieli liczyć się z wyższymi opłatami, które w połączeniu z niskim jeszcze ruchem w serwisie nie będzie zbyt atrakcyjny dla oferentów.

Amazon.pl? Jesteśmy tam tylko na chwilę

Analiza danych udostępnianych przez Similarweb PRO, największy na świecie serwis badający ruch w witrynach internetowych nie pozostawia złudzeń. Wynika z nich, że Amazon.pl przyciąga zaledwie ok. 10% zasięgu Allegro. W lipcu było to 2,5 miliona osób w porównaniu z 27 milionami użytkowników polskiego serwisu. Wskazuje też na niskie zaangażowanie klientów, co może sugerować brak zainteresowania ofertą.

Dodatkowo o mało udanym starcie świadczy też to, że średni czas wizyty na polskiej stronie giganta wynosi zaledwie dwie minuty, w porównaniu z prawie siedmioma minutami spędzonymi na niemieckiej wersji Amazona oraz dziesięcioma minutami spędzonymi na Allegro.

Brak inwestycji w marketing i ciekawych promocji może dziwić, bo polski użytkownik potrzebuje silnych bodźców, żeby zmienić swoje przyzwyczajenia. – Większość odwiedzin na polskiej wersji Amazona to tzw. wejścia bezpośrednie co wskazuje na ogromną ciekawość konsumentów, więc jest o kogo walczyć. Jednak nie są oni odpowiednio zachęcani, że warto jeszcze wrócić na Amazon.pl – komentuje Marcin Michalski, ekspert strategii digital marketingowych.

Czego pragnie polski klient na Amazon?

Według serwisu Ahrefs.com – największej na świecie firmy zajmującej się analizą marketingu w wyszukiwarkach, gdy polski kupujący będzie szukał produktów związanych z LGBT+ czy erotyką, to właśnie Amazon będzie miał najwyższe miejsce w wyszukiwarce Google.

Najbardziej zadowolony będzie klient

Można przypuszczać, że to, co widzimy dziś to dopiero przedsmak prawdziwego wejścia Amazonu do Polski. Przystawka, która czeka na nas przed daniem głównym, czyli przygotowanie techniczne serwisu, a prawdziwa akcja reklamowa i marketingowa dopiero nadejdzie – choćby w okresie przedświątecznym. Pytanie jest jednak jedno: czy globalny lider nie przespał szansy na zrobienie dobrego wrażenia i czy może jeszcze zwrócić na siebie uwagę zarówno sprzedawców jak i ich klientów?

Działania konkurencji są bowiem stanowcze i wymagają niemal natychmiastowej odpowiedzi. Jesienią na polski rynek wchodzi Shopee, jeden z największych azjatyckich marketplaców, który działa również w krajach południowej Ameryki czy w Meksyku. Jak zawalczą o klientów? Przede wszystkim darmową wysyłką, a firma ma już podpisane umowy z największymi firmami kurierskimi działającymi w Polsce. Konsument otrzyma też darmowy voucher, a sami sprzedawcy - przynajmniej na początku – zwolnieni będą z prowizji.

Pierwsza odpowiedź amerykańskiego giganta? Na początku września ogłosił darmowe przesyłki dla zamówień realizowanych bezpośrednio przez Amazon. Trzeba tylko dokonać zakupów powyżej 40 złotych.