Rozsławił je Król Ludwik XIV, który wprowadził posługiwanie się nimi do ceremoniału. Wkrótce kawałki papieru zdobione rysunkiem czy akwarelą, z wypisanym pośrodku nazwiskiem, stały się bardzo istotnym elementem życia towarzyskiego. W tym właśnie momencie damy i wytworni panowie szybko stanęli przed istotnym problemem — gdzie trzymać karty wizytowe?

Chowanie bilecików do kieszeni nie było dobrym rozwiązaniem, bo zbyt szybko się niszczyły. Mężczyźni wsuwali je często do papierośnic, ale wtedy papier przesiąkał zapachem tytoniu. W końcu jednak zmyślni Anglicy wyprodukowali pudełko przeznaczone wyłącznie na karty wizytowe.

Przez wieki zmieniały się nie tylko pudełka na wizytowe bileciki, ale i one same. Znacznie zmalały i wręcza się je w innych sytuacjach – od dawna nikt nie daje kart, przychodząc w gości. Zwyczaj wymieniania się nimi pozostał praktycznie tylko w biznesie, a same wizytowniki z przepięknie zdobionych dzieł sztuki stały się minimalistycznymi etui, w których zaczęto bardziej cenić funkcjonalność niż wygląd.

Oczywiście wciąż spotyka się bardzo designerskie, mocno indywidualne i stylowe rozwiązania, ale obecnie nie jest to już wymóg. Wizytownik ma spełniać swoje główne zadanie, czyli chronić wizytówki.