W Otwórz oczy, bo o tej produkcji mowa, fundamentem fabuły jest tajemnica. Główną bohaterkę (zaskakująco dobra rola nieznanej Marii Wawreniuk) tej historii poznajemy w ośrodku Druga szansa specjalizującym się w leczeniu ciężkich przypadków amnezji.

Od pierwszych minut mamy tu do czynienia z atmosferą niepokoju, a nawet grozy charakterystycznej dla horroru. Bohaterka budzi się i nie pamięta właściwie niczego. Ośrodek pełen jest młodych ludzi, którzy z różnych powodów stracili pamięć i powoli uczą się sięgać w głąb siebie, aby odzyskać wspomnienia. Problem w tym, że w Drugiej szansie dzieją się dość niepokojące rzeczy.

Nie jest to jeszcze na początku nic jednoznacznie przerażającego. Chodzi raczej o drobne elementy, które sprawiają, że główna bohaterka zaczyna wątpić w to, czy personel ośrodka rzeczywiście chce pomóc pacjentom.

To jeden z tych seriali, które szybko zaczynamy oglądać uważnie, starając się dostrzec różne szczegóły mogące doprowadzić nas do odkrycia tajemnicy i zrozumienia, co właściwie się dzieje. Trzeba też przyznać, że intryga została zbudowana z głową i trzyma się kupy. Gdy pod koniec serialu dochodzi do odkrycia kart, wszystkie elementy układanki zaczynają do siebie pasować i widz może rzeczywiście poczuć się usatysfakcjonowany. Powiedzmy sobie szczerze – w wielu polskich serialach nie jest to wcale takie oczywiste.

Ciekawie prezentują się historie poszczególnych pacjentów ośrodka. Każdy trafił do niego z innego powodu. Każdy nie pamięta jakiejś części swojego życia. Z każdym wreszcie dzieją się rzeczy, które wskazują na to, że metody leczenia stosowane w Drugiej szansie mogą budzić wątpliwości.

Główna bohaterka, która nie pamięta początkowo nawet swojego imienia, wpada w swoistą pętlę. Każdego ranka budzi się w swoim szpitalnym łóżku, nie pamiętając właściwie niczego ze swojego życia. Każdy dzień to jednak możliwość odblokowana jakiegoś małego kawałeczka wspomnień. Powoli, stopniowo, udaje się jej dzięki temu odkrywać kolejne sekrety.

Niestety twórcy serialu ewidentnie, ze wszelkich sił postanowili stworzyć młodzieżowych bohaterów. Problem w tym, że przez to młodzi ludzie odgrywający swoje role niekiedy przypominają nieco postaci z jakiegoś niezbyt udanego paradokumentu. Za dużo jest tutaj sztucznie brzmiącego języka młodzieżowego, za dużo idiotycznych zachowań i nielogicznych wyborów. Szkoda, że ktoś nie zadał sobie trudu i nie przeczytał dialogów jeszcze raz, zmieniając niektóre partie, bo taki zabieg uratowałby kilkukrotnie bardzo dobrze budowany klimat serialu. Tak się jednak nie stało i bywają w Otwórz oczy momenty, przy których można tylko westchnąć i uśmiechnąć się z politowaniem pod nosem.

Nie zmienia to jednak w niczym faktu, że jest to naprawdę solidna produkcja, która opowiada wciągającą historię. Nie ma tu może niczego szalenie zaskakującego. Nie jest to żadne arcydzieło, które pamiętać będziemy latami. Sześć odcinków mija jednak zaskakująco szybko i zdecydowanie nie ma się po nich poczucia zmarnowanego czasu.