Sezon wakacyjny już za nami, najwyższy czas pomyśleć więc o tym, co ląduje na naszych talerzach. Dlaczego? Głównie ze względu na to, że przed nami sezon przeziębień, przed którymi można się jednak uchronić, jeśli tylko zadbamy o odporność. Jednym z najlepszych sposobów jest odpowiednia dieta, bogata w składniki odżywcze, które zadbają o to, by nie brakowało nam energii do codziennych aktywności, a także witamin i minerałów niezbędnych do zachowania zdrowia (bo choć w dzisiejszych czasach można po prostu iść do apteki i kupić suplement, to zdecydowanie lepiej wybrać najpierw metody naturalne). Co zatem powinno regularnie gościć na naszych talerzach?

Warzywa korzeniowe

Warzywa korzenioweWarzywa korzeniowe Pixabay.com

Po warzywa powinniśmy oczywiście sięgać przez cały rok, a nie tylko jesienią (Światowa Organizacja Zdrowia rekomenduje spożywanie co najmniej 400 g warzyw i owoców dziennie!), ale to właśnie ta pora roku jest idealna, by o tym przypomnieć. Szczególnie że to właśnie wtedy warzywa korzeniowe pokażą nam swoją prawdziwą moc - marchew, burak, pasternak, pietruszka czy seler, wszystkie są pełne przeciwutleniaczy, witamin, składników mineralnych, jak choćby witamina C, kwas foliowy czy żelazo, które pozytywnie wpływają na naszą odporność. Co więcej, odznaczają się niską kalorycznością i dużą zawartością błonnika, więc sycą na długo, wspomagają pracę układu pokarmowego i są świetnym wyborem dla osób chcących zgubić kilka kilogramów. Idealne zarówno w formie pieczonej, w towarzystwie dobrego oleju i aromatycznych ziół, jak i rozgrzewającej zupy.

Ryby

RybyRyby Pixabay.com

Ryby są najlepszym źródłem wielonienasyconych kwasów tłuszczowych Omega-3, które mają ogromny wpływ na prawidłową pracę układu krążenia, mózgu, a także odporność. Co ważne, nasz organizm nie jest w stanie wyprodukować ich sam, dlatego potrzebuje naszej pomocy, czyli dostarczenia ich z pożywieniem. Co więcej, ryby dostarczają nam jod (zdrowa tarczyca), wapń (zdrowe kości) czy selen (spowalnia procesy starzenia i chroni przed nowotworami). I chociaż część proponowanych gatunków, jak np. makrela czy łosoś, to tłuste i dość kaloryczne ryby, to jednocześnie są źródłem lekkostrawnego białka, więc w tym wypadku nie warto patrzeć na kalorie. A jeśli już naprawdę musimy, to mamy też inne ryby morskie, jak sardynki, śledź, dorsz, sola czy mintaj, więc wybór jest naprawdę duży.

Kiszonki

KiszonkiKiszonki Pixabay.com

Kiedyś spożywaliśmy ich dużo więcej, obecnie nie cieszą się już taką popularnością, a szkoda, bo kapusta czy ogórki w takiej formie to prawdziwa bomba zdrowotna. Te naturalne probiotyki nie tylko dostarczają nam witamin C, E, K i grupy B, oraz E, K, C i prowitaminy A, ale i dbają o florę bakteryjną naszych jelita, a jak wiemy to właśnie tam zachodzą procesy, od których zależy nasza odporność. To jeszcze nie koniec ich zalet, bo obniżają też poziom cholesterolu zapobiegając miażdżycy, a izotiocyjaniany powstałe podczas fermentacji kwasu mlekowego chronią przed chorobami nowotworowymi.

Orzechy włoskie

Orzechy włoskieOrzechy włoskie Pixabay.com

Podobnie jak ryby dostarczają nam wielonienasyconych kwasów tłuszczowych i wystarczą dosłownie 3 sztuki dziennie, żeby mieć pewność, że nasz organizm otrzymał odpowiednią dawkę kwasów omega 3 i omega 6. Co więcej, orzechy włoskie uzupełniają również niedobory miedzi i cynku, które są niezbędne do wzmocnienia odporności, wspomagają pracę mózgu, obniżają cholesterol, a zawarte w nich antyoksydanty pozwalają na dłużej zachować urodę i młody wygląd.

Jabłka

JabłkaJabłka Pixabay.com

Jedno jabłko dziennie trzyma lekarza z daleka ode mnie - podobne powiedzenie znaleźć można w wielu językach i nic dziwnego, bo zdrowotne zalety jabłek to nie tylko lokalne gadanie, ale fakt stwierdzony przez naukowców i lekarzy. Co więcej, jabłka działają wielowymiarowo: zawarte w nich pektyny wspomagają pracę jelit i chronią je przed stanami zapalnymi, obecne w skórce triterpenoidy hamują rozwój komórek rakowych, zmniejszają wchłanianie cholesterolu, co pomaga zapobiegać miażdżycy i zawałom mięśnia sercowego, pomagają nam pozbywać się toksyn i zbędnych produktów przemiany materii, dostarczają dużo witaminy C, A, wapnia i żelaza, wspomagając tym samym odporność, a także pomagają schudnąć - mają mało kalorii i sycą, więc jeśli zamienimy ulubiony batonik na pyszne jabłko, to szybko zauważymy różnicę w centymetrach w talii.

Miód i czosnek

Miód i czosnekMiód i czosnek Pixabay.com

Dlaczego miód i czosnek umieszczamy razem w jednej kategorii? Głównie dlatego, że oba nie bez przyczyny nazywane są naturalnymi antybiotykami. Miód wzmacnia organizm, przyspiesza gojenie ran, pomaga w leczeniu wrzodów żołądka, chorób wątroby i dróg żółciowych, obniża ciśnienie krwi oraz wspomaga odporność, a kiedy już zachorujemy wspomaga nas w walce z infekcjami układu oddechowego. Czosnek jest z kolei bogaty w związki siarkowe, którym zawdzięcza działanie antybiotyczne i przeciwgrzybiczne, a do tego pomaga odbudować florę bakteryjną zniszczoną przez leczenie antybiotykami - chyba nie trzeba dodawać nic więcej, prawda? Szczególnie że w ostatnich latach prawdziwą plagą jest nadużywanie klasycznych antybiotyków, co prowadzi do sytuacji, że bakterie się na nie uodparniają, a my mamy coraz mniejszy arsenał do walki z tymi najgroźniejszymi. Zdaniem naukowców sytuacja jest naprawdę fatalna, bo bakterie oporne na antybiotyki pojawiają się częściej niż nowe antybiotyki, więc za jakiś czas możemy znaleźć się pod ścianą. Mówiąc krótko, antybiotyki tylko w razie faktycznej potrzeby (poprzedzonej odpowiednim badaniem), a nie przy każdym katarze i lekko podwyższonej temperaturze.

A może macie jeszcze inne sprawdzone sposoby na poprawę odporności jesienią? Chętnie o nich poczytamy!