Mark Zuckerberg robi, co tylko może, żeby opinia publiczna jak najszybciej zapomniała o ostatniej aferze z Frances Haugen - przypominamy, żeby była pracowniczka ujawniła tysiące wewnętrznych dokumentów firmy, a także opowiedziała o praktykach Facebooka przed Kongresem, co mocno osłabiło i tak już mocno nadwyrężone zaufanie do koncernu.

Najpierw poinformował o swoich sukcesach w zakresie mowy nienawiści, która miała spaść w ciągu ostatnich 9 miesięcy o 50%, później ogłosił chęć stworzenia 10 000 wykwalifikowanych miejsc pracy w Unii Europejskiej, a teraz dowiadujemy się o zmianie nazwy.

I choć Facebook upiera się, że chodzi tylko o nazwę lepiej oddającą obecny charakter firmy, która działa na wielu różnych polach, a nie jest tylko platformą społecznościową, to czas na takie ogłoszenie nie został wybrany przypadkowo.

Teledysk Sarsy jako pierwszy w Polsce w technologii XR

Tak czy inaczej, nowa nazwa ma odzwierciedlać dążenie firmy do stworzenia metawersum, więc należy oczekiwać, że Facebook zostanie Facebookiem, ale tylko w zakresie medium społecznościowego, a nad całością pojawi się nowa firma matka, która nadzorować będzie wszystkie pod-marki, jak Facebook, Instagram, WhatsApp, Oculus i inne.

Może to wyglądać podobnie do tego, co Google zrobiło w 2015 roku - wyodrębniło siebie, a także inne projekty i dywizje, jako części większego koncernu o nazwie Alphabet. Jak informuje The Verge, nowa nazwa jest zaś bardzo pilnie strzeżoną tajemnicą i nie zna jej nawet część wysoko postawionych pracowników firmy, więc musimy jeszcze poczekać na jej oficjalne ujawnienie.

Jak zwrócić uwagę komuś, kto głośno rozmawia przez telefon w komunikacji miejskiej?

Nie bylibyśmy jednak zdziwieni, gdyby po dłuższym okresie budowania zainteresowania i napięcia okazało się, że nowa nazwa to po prostu… Metaverse.