A przynajmniej z takiego założenia wychodzi najwyraźniej Donald Trump, który na początku tego roku stracił możliwość korzystania z popularnych platform społecznościowych. Była to reakcja gigantów na szerzenie przez byłego prezydenta USA fake newsów, choćby na temat Covid-19, mowy nienawiści, a także nawoływanie do przemocy, które skończyło się tragicznym w skutkach ataku na Kapitol.

Nawet Facebook, który wcześniej przymykał oko na wiele kontrowersyjnych wypowiedzi Trumpa, musiał się wtedy poddać i tymczasowo zbanował konto polityka. 

Mniej więcej w tym samym czasie doradca Trumpa, Jason Miller, poinformował, że prezydent za 2-3 miesiące powróci do mediów społecznościowych za sprawą własnej platformy. I tak się stało, tyle że From The Desk of Donald J. Trump trudno było nazwać konkurencją dla Facebooka czy Twittera, bo choć formą nawiązywało do tego ostatniego, to w gruncie rzeczy było tylko przestarzałym blogiem, na którym były prezydent dzielił się swoimi mądrościami. Pomysł zniknął więc tak szybko jak się pojawił, konkretniej po niecałym miesiącu, a cała sprawa ucichła.

To koniec Facebooka... firma zmienia nazwę!

Do niedawna, bo należąca do Donalda Trumpa firma Trump Media & Technology Group ujawniła właśnie nową platformę społecznościową byłego prezydenta, a mianowicie TRUTH Social, która będzie dostępna dla Amerykanów już w pierwszym kwartale przyszłego roku.

Co ciekawe, nieco wcześniej poznamy pewnie jej założenia i działanie, bo w przyszłym miesiące będą mogły ją przetestować osoby zaproszone. Czy tym razem Facebook i Twitter mają się czego obawiać? Pewnie nie, ale całość wygląda zdecydowanie profesjonalniej niż pierwsza próba.

Roztrwonił 250000 dolarów z funduszu wyborczego - w tym na gry Steam i loty samolotem dla królika i dostał ułaskawienie od Trumpa. Prawdziwy amerykański sen!

Jak komentuje przy okazji sam Donald Trump: - Jestem podekscytowany, że już niebawem będę dzielił się swoimi przemyśleniami na TRUTH social, walcząc z big techem. Żyjemy w świecie, gdzie Taliban ma miejsce na Twitterze, a wasz ulubiony amerykański prezydent został uciszony.

To nie do zaakceptowania - czytamy w jego wypowiedzi. Nie pozostaje więc nic innego, jak tylko poczekać na start usługi, żeby przekonać się, jak poważnie Trump podszedł do sprawy tym razem.