Nie wiem jak inni, ale mogę powiedzieć na własnym przykładzie, że z pewnością ma tu znaczenie sentyment oraz przywiązanie do serii, którą zawsze wolałem niż konkurencyjnego Battlefielda. Zgadza się – Call of Duty reprezentuje bardzo nierówny poziom, ma wzloty i upadki, a w tym roku ma wyjątkowo ciężko.

 

Jesienią obrodzi przecież w strzelaniny. Za chwilę premiery Battlefield 2042 i Halo Infinite. Przyznaję, że początkowo martwiłem się nieco, czy tym razem nie będę rozczarowany, ale po zakończeniu kampanii i ograniu wielu godzin w multiplayerze, mogę z czystym sumieniem napisać, że jest to najfajniejsza część CoD, jaką widziałem przez ostatnie lata.

Czytaj także: Test telewizora Hisense E76GQ. Zadziwił nas możliwościami i ceną

Call of Duty Vanguard przenosi nas do wydarzeń z czasu II wojny światowej i zawiera rozmaite misje, w których główne role odgrywają żołnierze kilku nacji, a wszystko rozrzucone jest w czasie działań wojennych na całym świecie. Nie będę zagłębiać się w fabułę, ale kluczem do powiązania wszystkich osi czasu jest tajny nazistowski projekt o nazwie Project Phoenix, a niektóre misje obejmują przechwytywanie danych wywiadowczych związanych z tym projektem. Muszę powiedzieć, że kampania, chociaż krótka, jest naprawdę solidna, a jej ukończenie daje wielką satysfakcję.

 

Nie stwierdzę nic odkrywczego – większość graczy kupuje Call of Duty dla multiplayera i trybu Zombie, który też wpasowuje się w strzelanie wieloosobowe, ale jest jego odjechaną wariacją. Jak zawsze tryb dla wielu graczy jest prawdziwą perełką, która wciąga ludzi na wiele godzin, a prawdziwych wielbicieli praktycznie do premiery kolejnej części gry.

Nie inaczej jest w przypadku Vanguard. Jak zawsze otrzymujemy doskonale zrobione i dopracowane w najdrobniejszych szczegółach mapy. Rozgrywka jest bardzo dynamiczna, nie ma pustych połaci, po których biega się bez celu. Czasami trzeba walczyć o każdy centymetr powierzchni i przesuwać się mozolnie do celu.

Czytaj także: "Hiacynt" - recenzja filmu

Gra mnóstwo ludzi, a więc wskoczenie w rozgrywkę nie jest niczym trudnym. I chociaż powtarzam to z niechęcią i wolałbym, żeby tak nie było, to naprawdę jest tak, że tryb fabularny, to jedynie przybudówka do multiplayera.

Czytaj także: 5 rzeczy, które powinieneś wiedzieć o Echo Dot 4. Testowaliśmy okrągły głośnik od Amazona

Żałuję, że Vanguard nie działa w systemie, w którym płacimy za kampanię, a multiplayer jest darmowy. Myślę, że wiele osób zrezygnuje z tego tytułu ze względu na cenę i niewielki udział zabawy singlowej w całości tej produkcji. I to będzie wielka krzywda dla gry. Zarówno dla, trwającej nieco ponad cztery godziny kampanii fabularnej, jak i dla niesamowitego multiplayera.